Kiedy odzyskałam władzę w ciele otrzepałam miecz z krwi innych wilków i schowałam go do pochwy.
-A więc ten czas już nadszedł...-Powiedziałam idąc chwiejnym krokiem w stronę skarpy. Spojrzałam na dół. Nie było widać dna.
-Nie tak to sobie wyobrażałam...ale cóż...przynajmniej my będziemy wiedziały,że dla kogoś się poświęciłam...heh...jestem żałosna...całe życie odpychałam wszystkich,a ginę ochraniając kogoś...spojrzałam na zachodzące słońce i powoli zaczęłam przenosić ciężar ciała na głowę,aż zsunęłam się ze skarpy i zaczęłam spadać...podczas lotu zobaczyłam moje łzy...były to szczere łzy...nie widziałam ich od wielu setek lat...
-Dziękuję wam...żegnajcie...-Wyszeptałam...Czułam jak Tantibus odzyskuje panowanie nad moim ciałem. Uśmiechnęłam się-Już nic nie możesz zrobić.-Szepnęłam.
W tym momencie poczułam na sobie łapy smoka...była to Melody. Usłyszałam znajomy głos...był to głos Limo,który siedział na Melody.
-Zawiodłem się na tobie...-Odzyskałam panowanie.
-Limo...Melody,puść mnie...-Powiedziałam stanowczo.-Tak już zadecydowałam.-Zaczęłam się wyrywać.
-Jak możesz się poddawać?-Krzyknął przez ledwo dostrzegalne łzy.-To nie jest Timore którą znam! Timore którą znam jest silna,przerażająca i nieustępna.
-Czasami trzeba widzieć kiedy się poddać...
-ALE TO NIE JEST TEN MOMENT!-Krzyknął na całe gardło.
-LIMO DO JASNEJ CHOLERY DAJ MI ODEJŚĆ BEZ WĄTPLIWOŚCI! CZEMU NIE DAJESZ MI WAS URATOWAĆ?! ...Mam rozdwojenie jaźni...Tantibus wygrała...zabije wszystkich...i wszystko co możliwe...nie umiem już nad nią panować...dziś...na tej wojnie...to ona pozabijała te wszystkie wilki...w zaledwie kilka minut...-Powiedziałam szybko,ale spokojnie.
-Pokonamy ją jakoś...-Powiedział.
-Hah! Niby jak?!-Przejęła kontrolę.-Te wasze wzruszające słówka przyprawiają mnie o mdłości...-Powiedziała i zaśmiała się. Z całej siły ugryzła Melody,że aż ją puściła. Tantibus wylądowała na ziemi i uciekła.
<Co dalej Limo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz