niedziela, 19 października 2014

Od Timore CD Meteora i Nuki

Kiedy rano się obudziłam,powoli wyjadały mnie sępy...miałam strasznie poharatane ciało przez ich ostre dzioby. Podniosłam się u odgoniłam ptaszyska.
-JESZCZE NIE UMARŁAM.-Krzyknęłam wścieka i smutna. Owinęłam rany bandażem i poszłam dalej. Kiedy dotarłam na tereny watahy,byłam umierająca,a wataha wydawała się być nie do poznania. Kiedy kuśtykałam oglądając ją,wyczułam znajomy zapach i znajomy głos,który ucichł. Autor tego głosu najwyraźniej mnie zobaczył. Powoli odwróciłam wzrok w lewą stronę. Ku moim oczom ukazał się Nuka...i Izabelle. Przez chwilę stał oszołomiony. Jak wyryty. Jego źrenice były małe,a dolna warga drżała. Oczy zaszkliły się. Ja też byłam zszokowana i nie mogłam się ruszyć...
-Ti-mo-re.-Wyszeptał.
-Wy się znacie?-Zapytała Izabelle.
-To...moja...mistrzyni...-Wydukał.
-ONA?! TWOJĄ....MISTRZYNIĄ?! Ok...lepiej zostawię was samych...-Powiedziała i uciekła. Umiała wyczuć atmosferę. Jako pierwsza wytrzeźwiałam i powiedziałam podchodząc udając,że nic mnie nie boli.
-No,bez przesady. Od kiedy to jestem nazywana mistrzynią,a nie starą babą...szczeniaku?-Uśmiechnęłam się. Nuka zaczął powoli do mnie podchodzić. Dalej był strasznie sztywny. Zatrzymałam się.
-No powiedz coś! Rzuć się na mnie z płaczem! Ciesz się,bądź wściekły,że cię nie zdołałam ochronić!-Powiedziałam. Po policzku spłynęła mi łza. Za nią poleciała druga z drugiego policzka. Nuka zatrzymał się przede mną i położył mi łapę na policzku.
-Znalazłem cię.-Wyszeptał. Z jego oczu zaczęły lać się łzy. Rzuciłam się  na niego i przytuliłam mocno ściskając.
-Nigdy więcej mi tego nie rób...-Wyszeptałam.-Nigdy więcej...-Wtedy upadłam,a przed moimi oczami stanęła ciemność...w tle słyszałam rozpaczliwy głos Nuki,który dopiero teraz zauważył w jak bardzo tragicznym byłam stanie. Krzyknął przerażonym jękiem i zaczął wykrzykiwać moje imię...
      Kiedy się obudziłam,leżałam z mojej jaskini,w łóżku. Obok łóżka leżał Nuka. Czuwał. A trochę dalej leżeli Corpoise i Limo. Melody leżała w swoim łóżku,a obok niej leżała Sithus. Byłam cała zabandażowana,a na jednej z półek leżał mój plecak. Jak tylko się poruszyłam,Nuka zerwał się z miejsca i już był przy mnie.
-Timore...tak się martwiłem.
-Ile byłam nieprzytomna?-Zapytałam.
-M-miesiąc...-Powiedział smutno.
-Ile nie było mnie w watasze?
-Limo i Corpoise mówią,że 6 lat...
-Więc straciłam 24 miesiące bezczynnie leżąc?-Zapytałam sama siebie. To wynikało z tego iż moje wszystkie omdlenia przez utratę krwi trwały łącznie 24 miesiące. Cud,że przeżyłam. W tym momencie Limo i Corpoise się obudzili.
<Co dalej chłopaki?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz