Kiedy wybiegłyśmy z jaskini,wpadłyśmy na grupkę szczeniaków...dobra...ja wpadłam potykając się...jeden z nich zmierzył mnie od góry do dołu. Ja skuliłam się szepcząc:
-Przepraszam...
-Hę? Co ty do mnie gadasz?-Zapytał wkurzony szczeniak.
-P-przepraszam...-Powiedziałam jeszcze ciszej wystraszona coraz bardziej.
-Hej,chłopaki. Widzieliście to dziwadło? Mruczy coś dziwnego pod nosem...-Powiedział chwytając mnie za kark i podnosząc do góry. Skuliłam się jeszcze bardziej. Szczeniaki śmiały się ze mnie...bardzo...wtedy wkroczył Up.
-Hej! Zostawcie ją! Przeprosiła was przecież!-Powiedział...Shy mu wytłumaczyła co mówiłam...
-Co? Ja nie słyszałem żadnych przeprosin,a wy?-Zwrócił się do kolegów.
-Ale przeprosiła was! Puśćcie ją!-Powiedział.
-Bo co nam zrobisz,malcu?
-E-ej...jesteśmy w tym samym wieku...-Powiedział urażony.
-No i co z tego? Masz coś do mnie i moich ziomków?
-Tak,mam.-Wypiął klatkę piersiową na znak,że się ich nie boi.
-Hej,chłopaki,on nam skacze. Pokażmy mu gdzie jego miejsce.-Powiedzieli rzucając mną o drzewo i idąc w stronę Upa. Rzucili się na niego i zaczęli go gryźć i drapać. Patrzyłam przerażona co robią. Po chwili jednak zebrałam w sobie trochę odwagi i zanim mnie opuściła,byłam już między poszarpanym Upem,a "dresami".
-Czego tu? Ustaw się w kolejce,jak chcesz być następna.
-Z-zostawcie go...-Powiedziałam w miarę głośno.
-Bo co,mała? Jeśli zostaniesz moją dziewczyną,to przemyślę sprawę.-Szczeniaki zaczęły potwornie się śmiać.
-C-co to znaczy?-Zapytałam nie słyszawszy wcześniej tego słowa.
-Robisz z nas idiotów? Nie wiesz? W takim razie pokłoń się i przeproś.-Powiedział wilk. Up jęknął:
-L-lotos...nie...-Było to poniżenie siebie i swojej dumy. Przełknęłam ślinę i zaczęłam się obniżać,aż w końcu pokłoniłam się przed bandą.
-P-przepraszam was bardzo za moje zachowanie. Źle was oceniłam. Proszę,zostawcie Up'a i Shy.-Powiedziałam dość słyszalnie. W tym momencie wilk przygniótł moją głowę w ziemię.
-HAHAHAHAHHAAHAH! Naiwna jesteś!-Krzyknął.-CHŁOPCY,BIERZCIE ICH!-Zaczęli gryźć Up'a,kiedy ich przywódca miażdżył moją głowę. Kiedy skończyli z Upem,pogryźli mnie i poszli sobie. Shy podbiegła do nas krzycząc:
-Wszystko ok?-Płakała...
-T-tak.-Powiedział Up.-A ty,Lotos? Dziękuję,że...-Nie dokończył,bo nie było mnie już tam. Siedziałam nad wodą płacząc. Z bólu,z tego,że nie ochroniłam przyjaciela i ze wstydu. Słyszałam nawoływanie "rodziny",jednak Up znalazł mnie dopiero wieczorem. Reszta rodziny najwyraźniej szukała gdzie indziej.
-Lotos...tu jesteś...chciałem ci coś powiedzieć...-Powiedział cicho.
<Co chcesz mi powiedzieć?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz