Zaimponowało mi to,jak włada mieczem,ale zdziwiło to,że miecza nie posiada. Rozmyślania przerwała mi Izy.
-Teraz ty pokaż co potrafisz.-Zaśmiała się rzucając we mnie mieczem...ostrze było skierowane w moją stronę,kiedy miecz leciał. Ominąłem go i chwyciłem za rączkę w locie. Izy spojrzała z uznaniem. Zacząłem więc show. Kiedy skończyłem Izy stała jeszcze zapatrzona.
-Kochasz to co robisz...-W końcu wyszeptała.-Wyglądałeś jakbyś tańczył z tym ostrzem...jakby był innym wilkiem...
-Wiesz...to ostrze dostałem od mojej mistrzyni...jest dla mnie cenniejsze niż życie...
-Dlatego je tak delikatnie trzymasz...
-Heh. Bez przesady. Dbam o nie...bardzo,ale miecz jest to obrony i walki. Nie wolno go oszczędzać. Ona potwierdziłaby moje słowa.
<Co dalej Izy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz