- Ahhh jaki piękny dzień - powiedziałam rano troszkę ziewając . Gdy już się troszkę ogarnęłam pobiegłam do mamy spytać się jej czy mogę iść na dwór :
- No nie wiem córeczko to początek wiosny młode wilki ... co prawda starsze od was i od kuzynostwa mają głupie pomysły ... A co cię wzięło na wychodzenie z domu hmm ? - powiedziała pocierając mnie po głowie .
- Nic ... pomyślałam ,że w pierwszy dzień wiosny pójdę sobie popolować albo chodziłby się przejść ... -powiedziałam
- Ok idź się przejść ale nie narozrabiaj i nie oddalaj się daleko dobrze ?- powiedziała trochę smutna mama całując mnie w czoło .
- Dobrze mamo . Obiecuję ,że będę uważać ... - powiedziałam i pobiegłam w stronę wyjścia gdy byłam przy końcu jaskini odwróciłam się i krzyknęłam : - Dziękuję mamo i obiecuję ,że będę uważać ! - powiedziałam i pobiegłam jeszcze przez chwilkę słyszałam jak mama krzyczy :
- Dobrze ale nie wracaj za późno !
- Ok ! -krzyknęłam nawet nie wiedząc czy mnie usłyszała . Kiedy biegłam łapy zaczęły mnie boleć zamieniłam się w konia i pobiegłam ... Było mi zdecydowanie lepiej niż na łapach ... Po paru godzinach znalazłam się nad 'Tęczową Rzeką' . Zawsze lubiłam przychodzić tu patrzeć jak ryby pływają po chwili sama spróbowałam się w nią zamienić ... udało mi się to po dłuższym czasie ... kiedy już wpadłam do wody popłynęłam razem z ławicą ryb opowiedziały mi ,że niedaleko lasu urodziło się mały książę lasu następca wielkiego jelenia ... Kiedy ich słuchałam pomyślałam jak małe i słodkie może być to maleństwo ale po chwili przypomniałam sobie ,że jestem wilkiem ... wiedziałam ,że kiedy moja wataha dowie się o stadzie będzie na nie polować a ja nie chciałam do tego dopuści . Gdy już się ocknęłam z przemyśleń, ryb już nie było za to kiedy wypłynęłam tak by głowa lekko wystawała mi z wody zobaczyłam magiczne sarny nigdy ich nie widziałam ...
piły sobie wodę z tego strumyka ... pomyślałam ,że to świetny czas by powiedzieć im by znalazły inne schronienie ... więc podpłynęłam do wielkiego krzaku i wyskoczyłam przemieniając się w konia ... ponieważ w postaci wilka nie zaufały by mi i jeszcze by się spłoszyły. Gdy już byłam po przemianie podeszłam do nich mówiąc :
- Hej ! Jestem Na..- hej ale nie możesz powiedzieć swojego imienia bo potem jak coś by się wydało był by kłopot ( pomyślałam) - Jestem Nakarisu ... - powiedziałam ....
- Piękne imię ... - powiedział jeleń . - Może chciała byś zobaczyć księcia ?- zapytał . Łania podniosła głowę spojrzała się na jelenia i powiedziała :
- Świetny pomysł ! - powiedziała - chodź za mną - powiedziała wskazując głową . Po dłuższymi spacerowaniu wszystkie jelenie zrobiły miejsce mi bym mogła przejść ... Kiedy tylko ujrzałam słodkie maleństwo powiedziałam :
- Jest przesłodki - powiedziałam. Po chwili przypomniało mi się po co dokładnie tu przyszłam więc wstałam i powiedziałam : - Tu nie jest bezpiecznie ...
Po chwili zrodziło się wielkie zamieszanie wszyscy zaczęli mówić ... nagle król lasu uciszył stado rykiem . Którego ,żaden wilk nie umiał zrozumieć ... ale domyśliłam się ,że znaczy 'spokój' ... kiedy zapadła cisza król do mnie podszedł mówiąc :
- Co masz na myśli źrebie ?
- Królu ... nie daleko lasu znajdują się 2 watahy wilków ...
- Jak to chcesz nam udowodnić ? - zapytał
- Ja -ja mmm ja jestem jednym z nich ... - zapanował chaos król powtórzył wyczyn ...
- Dziecko ... - powiedział z powagą - jesteś źrebięciem .
- NIE !!! - krzyknęłam - Nie chciałam ale proszę nie bójcie się mnie ...
- Postaramy się - powiedział król zachowując powagę i tonację w swym głosie .
Po chwili zaczęła się przemiana wszystkim jelenią opadły szczęki inni zaczęli wierzgać król stał tak jak stał ... po przemianie wylądowałam na ziemi spuszczając głowę w dół... po chwili z mych oczu popłynęły pierwsze łzy ... Jelenie odsuwały się czułam to ... Nagle poczułam ciepło na plecach odwróciłam się a na moje plecy próbował wejść książę lasu ... wszyscy byli przerażeni ... król podszedł klęknął po jeleniemu i powiedział wykręcając lekko mi głowę w swoim kierunku lekko podnosząc ją ...
- Nie musisz płakać wierzymy ci i wiemy ,że masz dobre serce ... I dziękujemy ci ,że ostrzegłaś me stado przed twoją rodziną - powiedział zabierając jelonka ze sobą stado odeszło a ja czułam się spełniona ...
- Zaczynam podróż w drugą stronę ... - powiedziałam - kiedy przechodziłam obok rzeki spojrzałam w odbicie widziałam tam siebie po chwili zobaczyłam na swoim ramieniu odcisk kopytka małego jelenia ... - uśmiechałam się i pobiegłam do domu ...
Kiedy po dłużej wędrówce dotarłam wbiegłam cicho do pokoju i położyłam się spać ... nawet nie poczułam kiedy zasnęłam ...
poniedziałek, 29 września 2014
niedziela, 28 września 2014
Od Bella CD Cal
Zorientowaliśmy się,że czas tutaj właściwie stanął. Byliśmy trochę zdezorientowani,ale cieszyliśmy się,że to już koniec...
<Co dalej Cal?>
<Co dalej Cal?>
Od Cal Do Bell'a
- Masz rację zacznijmy od teraz - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę gdy wypadliśmy z dziury w drzewie wpadliśmy na wilka był on zamaskowany miał on pelerynę i był dumny z czego można by było pomyśleć ,że jest królem :
- Uciekamy !- krzykną w tym monecie złapała go wilczyca przerażająca :
- Stawianie oporu nic tu nie da słodziutki - powiedziała zakuwając go w kajdany.
- Annabell ! -krzyknołam kiedy złapał mnie w pysk jakiś wilk :
- Co mamy z nimi zrobić panie ? - zapytał wilk trzymając mnie w łapach .
- Macie dać im pracę w kamieniołomach do pełnoletności .
- Wilczej czy ludzkiej panie ? - zapytała wilczyca .
- Nie przesadzaj Carminisa ... Wystarczy to co teraz a potem zrobi się je jako nasze wojsko ... a teraz marszem zabierzcie je w miejsce gdzie będą mieszkać ... i nie rozdzielajcie ich jasne ?
- Tak panie - powiedzieli pokłonili się i poszli ...
-Co teraz będzie z nami Anabell ?
- Musimy próbować ....
- Nic nie będziecie próbować tępe szczeniaki - powiedziała wilczyca - nikt nigdy nie uciekł z kamieniołomów .
- To nie znaczy ,że my nie uciekniemy - powiedział Bell ... ona nim rzuciła o kamieni mówiąc :
- Jak w takim stanie uciekniesz - powiedziała i wzięła go w pysk kalecząc go kłami .
- Nie rób mu krzywdy proszę - powiedziałam wilk mnie puścił i złapał się za uszy piszcząc i mówiąc tak i reszta wilków demonów :
- NIE PRZESTAŃ JA NIC CI NIE ZROBIŁEM !!!
- PRZEPRASZAMY !!!!
- NIE CHCIELIŚMY !!!!
- Nie wiem czy wam wybaczę ...
- Co mamy zrobić byście nie mówili takich rzeczy ?
- Macie mi przynieść kwiat niebieskiej nocy ...
- Ale to nie realne ...
- Macie mi znaleźć kwiat niebieskiej nocy proszę ... - powiedziałam dodając słodki uśmieszek .
- No dobrze ,dobrze pani znajdziemy ten kwiat - na te słowa przybiłam piętkę Bell'owi .
- Ale po co ci ?
- Proszę
- Dobrze ,dobrze nie mówię już nic ... - powiedział i pobiegł tak i reszta jeden wilk przywiązał mnie i Bell'a do słupa ... ciasno trochę nam było ponieważ łańcuchy były na chyba anorektyków...
- Wow fajnie sobie z nimi poradziłaś ... Skąd wiedziałaś ,że słowo 'proszę' tak na nich działa ?
- Nie wiedziałam byłam sobą ... powiedziałam
- Jesteś super - polizał mnie w policzek . Po chwili wilki przybiegły z kwiatami ja i Bell zjedliśmy je po chwili pokazał się portal łańcuchy pękły i gdy weszliśmy w niego on się zamkną i nie było szans by ktoś z tamtędy przeszedł do nas. Gdy już byliśmy w naszym świecie czas ruszył i ...
( Co dalej Bell ? )
- Co takie małe szczeniaki robią tu a nie w szkole ?- zapytał schylając głowę w naszą stronę .
- Eee ...- nie wiedziałam co powiedzieć
- Nie zapisała nas nasza mama - powiedział Bell
- W takim razie gdzie jest wasza mama ?- powiedział podnosząc głowę i rozglądając się .
- Yyyy ona jest ... - kontynuował Bell kiedy pojawiła się moja mama.
- Witam kochanie - powiedziała liżąc go w pysk . Ja miałam łzy w oczach. - Co tym razem znalazłeś ?
- A takie szczeniątka bez mamy ... Może wiesz kogo one są ? -zapytał
- Nie nigdy ich wcześniej nie widziałam ... - powiedziała przecząc
- Więc w takim razie trzeba je oddać na robotników nigdzie się z tond nie wydostaną do puki nie wyrosną ... - powiedział - Strarzę zabrać ich !- krzykną zza krzaków wyszło stado demonów z łańcuchami w pyskach .
- Co teraz robimy ? - zapytałam cicho płacząc .- Uciekamy !- krzykną w tym monecie złapała go wilczyca przerażająca :
- Stawianie oporu nic tu nie da słodziutki - powiedziała zakuwając go w kajdany.
- Annabell ! -krzyknołam kiedy złapał mnie w pysk jakiś wilk :
- Co mamy z nimi zrobić panie ? - zapytał wilk trzymając mnie w łapach .
- Macie dać im pracę w kamieniołomach do pełnoletności .
- Wilczej czy ludzkiej panie ? - zapytała wilczyca .
- Nie przesadzaj Carminisa ... Wystarczy to co teraz a potem zrobi się je jako nasze wojsko ... a teraz marszem zabierzcie je w miejsce gdzie będą mieszkać ... i nie rozdzielajcie ich jasne ?
- Tak panie - powiedzieli pokłonili się i poszli ...
-Co teraz będzie z nami Anabell ?
- Musimy próbować ....
- Nic nie będziecie próbować tępe szczeniaki - powiedziała wilczyca - nikt nigdy nie uciekł z kamieniołomów .
- To nie znaczy ,że my nie uciekniemy - powiedział Bell ... ona nim rzuciła o kamieni mówiąc :
- Jak w takim stanie uciekniesz - powiedziała i wzięła go w pysk kalecząc go kłami .
- Nie rób mu krzywdy proszę - powiedziałam wilk mnie puścił i złapał się za uszy piszcząc i mówiąc tak i reszta wilków demonów :
- NIE PRZESTAŃ JA NIC CI NIE ZROBIŁEM !!!
- PRZEPRASZAMY !!!!
- NIE CHCIELIŚMY !!!!
- Nie wiem czy wam wybaczę ...
- Co mamy zrobić byście nie mówili takich rzeczy ?
- Macie mi przynieść kwiat niebieskiej nocy ...
- Ale to nie realne ...
- Macie mi znaleźć kwiat niebieskiej nocy proszę ... - powiedziałam dodając słodki uśmieszek .
- No dobrze ,dobrze pani znajdziemy ten kwiat - na te słowa przybiłam piętkę Bell'owi .
- Ale po co ci ?
- Proszę
- Dobrze ,dobrze nie mówię już nic ... - powiedział i pobiegł tak i reszta jeden wilk przywiązał mnie i Bell'a do słupa ... ciasno trochę nam było ponieważ łańcuchy były na chyba anorektyków...
- Wow fajnie sobie z nimi poradziłaś ... Skąd wiedziałaś ,że słowo 'proszę' tak na nich działa ?
- Nie wiedziałam byłam sobą ... powiedziałam
- Jesteś super - polizał mnie w policzek . Po chwili wilki przybiegły z kwiatami ja i Bell zjedliśmy je po chwili pokazał się portal łańcuchy pękły i gdy weszliśmy w niego on się zamkną i nie było szans by ktoś z tamtędy przeszedł do nas. Gdy już byliśmy w naszym świecie czas ruszył i ...
( Co dalej Bell ? )
Od Bella CD Cal
-W sumie...to będą nasze imieniny...nie żyjemy jeszcze nawet roku na ziemi...ale słuchaj...jeśli dobrze pójdzie,wrócimy do naszego świata dzień przed rozpoczęciem szkoły. Tutaj nie ma ona sensu. To nie jest nasz świat. Nie nasza bajka. Musimy znaleźć ten kwiat za wszelką cenę.
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Cal Do Bell'a
- Ale co powiedzą nasi rodzice jak nas zobaczą ? ...Ominą nas najważniejsze dni szkoły.... i moje urodziny ....
( Co ty na to Bell ? )
( Co ty na to Bell ? )
Od Bella CD Cal
Nie zwróciłem za bardzo uwagi na komentarz Irona. Musiałem szybko coś sprawdzić...nie ma magii,która pozwala być starszym,albo młodszym...pobiegłem do mojej jaskini...była kompletnie inna,a rodzina dorosła...ale przecież dorosłe wilki nie chodzą do szkoły!
-Cześć synku,jak się bawiłeś z Cal?-Zapytała mama.
-D-dobrze. Wybacz,muszę coś sprawdzić...-Pobiegłem do swojego pokoju. Wszedłem przez tajne przejście do mojej "komnaty marzeń" i dobiegłem do księgi postawionej po środku pokoju.
Wyglądała trochę inaczej,ale zawartość była taka sama. Przewracałem strony,aż natrafiłem na temat "podróże".
"Podróże mogą być różne. Od wycieczki w góry (str.67),po podróże w czasie (str.66). Takie są przynajmniej najpopularniejsze. Jest jeszcze jeden rodzaj podróży. Jest to podróż między światami (str.78). Mimo pozorów,istnieją światy równoległe do naszych. W niektórych przyjaźnimy się z wrogami,a przyjaciele są wrogami,w innym na odwrót. W jeszcze innym możemy mieć kompletnie inną rodzinę,partnera itp..."
Nie doczytałem dalej,tylko przewróciłem na podaną stronę. Możliwym było iż w jakiś sposób przenieśliśmy się razem z Cal do innego,równoległego świata. To,co przeczytałem na następnej stronie trochę mnie przeraziło. Postanowiłem pokazać to Cal. Zamknąłem księgę i schowałem ją do plecaka. Wybiegłem z jaskini. Za plecami usłyszałem tylko głos mamy:
-Gdzie idziesz skarbie? I co masz w plecaku?
-Yyyyy idę po Cal...w plecaku są....yyyy...książki...tak książki...-Nie potrafiłem kłamać,ale to dla naszego dobra. Poleciałem jak najszybciej do Cal.
-CAL! CAL,WYJDŹ!-Krzyczałem. Po chwili była obok mnie.
-O co chodzi?
-My nie należymy do tego świata,Cal...to są kompletnie nieznajome dla nas wilki...jakimś cudem przeniosło nas tu...zauważyłaś na przykład,że tutaj dorosłe wilki chodzą do szkoły? My mieliśmy zacząć naukę w przyszłym tygodniu...inaczej wygląda też moja jaskinia i jaskinka...
-Też to zauważyłam...ale skąd to wiesz?
-W jaskince miałem księgę,w której znalazłem to i owo. Chodź gdzieś na ubocze...
-Dobra,za mną.-Powiedziała. Dobiegliśmy do dziury w drzewie zarośniętej mchem i lianami.-Tu nikt nei chodzi i nas nie podsłucha.-Powiedziała.-Teraz mów.
-Dobra.-Wyjąłem księgę z plecaka,otworzyłem na danej stronie i zacząłem czytać na głos:
"Podróże między światami czasami bywają niebezpieczne. Jeśli w danym świecie jest twój odpowiednik,reszta może się zorientować co zaszło,a wtedy nie wiadomo jak zareagują. Powodem przeniesienia się do równoległego świata mogą być różne okoliczności. Np. ktoś z taką magią,mógł cię przenieść (mimo iż taka umiejętność zdarza się podobnie jak widzenie zmarłych dusz czyli 1 na 14 677mln. wilków). Może być to też załamanie równowagi świata,czyli ostrzeżenie przed upadkiem świata. Kolejna możliwość jest taka,że w świecie do którego zwierzę zostało przeniesione jego odpowiednik mógł zginąć. Świat próbując uzupełnić brakujący element zabiera z innego świata potrzebny odłamek,jednak to też oznaczałoby załamanie równowagi. Najczęstszym jednak powodem, jest otworzenie się portalu raz na 1000 lat,który zabiera niektóre elementy do swojego świata i oddaje ich odpowiedniki. Jak wrócić? Są przeróżne sposoby,jednak za każdym razem jest bardzo trudno. Innymi słowy,nie ma łatwego sposobu na powrót. Pierwszy-trzeba odnaleźć portal i przez niego przejść. Drugi-Czekać,aż wilk który cię przysłała odeśle cię. Trzeci-Podczas zaćmienia księżyca odnaleźć kwiat niebieskiej nocy i zjeść po jednym jego płatku. Rośnie on zazwyczaj w lasach magicznych. Czwarty- odnaleźć wilka,który potrafi odsyłać i przysyłać wilki z równoległego świata."
Przerażony spojrzałem na równie wystraszoną Cal.
-I co teraz zrobimy?-Zapytała.
-Nie wiem...wiesz może kiedy jest zaćmienie księżyca?
-Hmmm....nie...
-Poczekaj...może...już wiem! Zaczekaj tu na mnie,zaraz wrócę.-Wybiegłem z kryjówki i odszedłem trochę,żeby Cal mnie nie słyszała.
-Kain! Kain,słyszysz mnie?-Wołałem. Czekałem z 15min. aż wyszła z za drzewa.
-O co chodzi?
-Długo trzeba czekać,jak na anioła stróża...
-Zdajesz sobie sprawę,że jestem zwykłym...
-Nie ważne. Umiesz może odsyłać wilki z równoległego świata?
-No,no. Nie myślałam,że tak szybko się zorientujesz.
-Więc wiesz o co tu chodzi?
-Nie. Wyczułam tylko zaburzenia powietrza i zostałam przeniesiona tu razem z tobą i Cal. Ponieważ jestem...cóż...bez twojej zgody ustaliłam z bogami iż umownie będę twoją opiekunką,bo czułam niepokój i przeniosłam się z wami.
-A wiesz chociaż kiedy jest zaćmienie? Możemy wrócić razem...
-Zaćmienie? Poczekaj...-Po chwili zastanowienia odparła-Zaćmienie będzie za tydzień...Ale żeby wrócić do tego czasu musicie znaleźć zarodek-bo kwitnie w zaćmieniu- kwiatu niebieskiej nocy...
-Ok. Dzięki wielkie. Kiedy następnym razem cię zawołam,będziemy mogli wrócić do domu.
-Zdajesz sobie sprawę,że nie muszę jeść jego płatków,bo wystarczy,że ty się przeniesiesz?
-Ah,rozumiem. Więc będziemy już w domu kiedy spotkamy się następnym razem. Dziękuję,pa.-Pobiegłem do Cal.
-Za tydzień...-Wydyszałem.
<Co dalej Cal?>
-Cześć synku,jak się bawiłeś z Cal?-Zapytała mama.
-D-dobrze. Wybacz,muszę coś sprawdzić...-Pobiegłem do swojego pokoju. Wszedłem przez tajne przejście do mojej "komnaty marzeń" i dobiegłem do księgi postawionej po środku pokoju.
Wyglądała trochę inaczej,ale zawartość była taka sama. Przewracałem strony,aż natrafiłem na temat "podróże".
"Podróże mogą być różne. Od wycieczki w góry (str.67),po podróże w czasie (str.66). Takie są przynajmniej najpopularniejsze. Jest jeszcze jeden rodzaj podróży. Jest to podróż między światami (str.78). Mimo pozorów,istnieją światy równoległe do naszych. W niektórych przyjaźnimy się z wrogami,a przyjaciele są wrogami,w innym na odwrót. W jeszcze innym możemy mieć kompletnie inną rodzinę,partnera itp..."
Nie doczytałem dalej,tylko przewróciłem na podaną stronę. Możliwym było iż w jakiś sposób przenieśliśmy się razem z Cal do innego,równoległego świata. To,co przeczytałem na następnej stronie trochę mnie przeraziło. Postanowiłem pokazać to Cal. Zamknąłem księgę i schowałem ją do plecaka. Wybiegłem z jaskini. Za plecami usłyszałem tylko głos mamy:
-Gdzie idziesz skarbie? I co masz w plecaku?
-Yyyyy idę po Cal...w plecaku są....yyyy...książki...tak książki...-Nie potrafiłem kłamać,ale to dla naszego dobra. Poleciałem jak najszybciej do Cal.
-CAL! CAL,WYJDŹ!-Krzyczałem. Po chwili była obok mnie.
-O co chodzi?
-My nie należymy do tego świata,Cal...to są kompletnie nieznajome dla nas wilki...jakimś cudem przeniosło nas tu...zauważyłaś na przykład,że tutaj dorosłe wilki chodzą do szkoły? My mieliśmy zacząć naukę w przyszłym tygodniu...inaczej wygląda też moja jaskinia i jaskinka...
-Też to zauważyłam...ale skąd to wiesz?
-W jaskince miałem księgę,w której znalazłem to i owo. Chodź gdzieś na ubocze...
-Dobra,za mną.-Powiedziała. Dobiegliśmy do dziury w drzewie zarośniętej mchem i lianami.-Tu nikt nei chodzi i nas nie podsłucha.-Powiedziała.-Teraz mów.
-Dobra.-Wyjąłem księgę z plecaka,otworzyłem na danej stronie i zacząłem czytać na głos:
"Podróże między światami czasami bywają niebezpieczne. Jeśli w danym świecie jest twój odpowiednik,reszta może się zorientować co zaszło,a wtedy nie wiadomo jak zareagują. Powodem przeniesienia się do równoległego świata mogą być różne okoliczności. Np. ktoś z taką magią,mógł cię przenieść (mimo iż taka umiejętność zdarza się podobnie jak widzenie zmarłych dusz czyli 1 na 14 677mln. wilków). Może być to też załamanie równowagi świata,czyli ostrzeżenie przed upadkiem świata. Kolejna możliwość jest taka,że w świecie do którego zwierzę zostało przeniesione jego odpowiednik mógł zginąć. Świat próbując uzupełnić brakujący element zabiera z innego świata potrzebny odłamek,jednak to też oznaczałoby załamanie równowagi. Najczęstszym jednak powodem, jest otworzenie się portalu raz na 1000 lat,który zabiera niektóre elementy do swojego świata i oddaje ich odpowiedniki. Jak wrócić? Są przeróżne sposoby,jednak za każdym razem jest bardzo trudno. Innymi słowy,nie ma łatwego sposobu na powrót. Pierwszy-trzeba odnaleźć portal i przez niego przejść. Drugi-Czekać,aż wilk który cię przysłała odeśle cię. Trzeci-Podczas zaćmienia księżyca odnaleźć kwiat niebieskiej nocy i zjeść po jednym jego płatku. Rośnie on zazwyczaj w lasach magicznych. Czwarty- odnaleźć wilka,który potrafi odsyłać i przysyłać wilki z równoległego świata."
Przerażony spojrzałem na równie wystraszoną Cal.
-I co teraz zrobimy?-Zapytała.
-Nie wiem...wiesz może kiedy jest zaćmienie księżyca?
-Hmmm....nie...
-Poczekaj...może...już wiem! Zaczekaj tu na mnie,zaraz wrócę.-Wybiegłem z kryjówki i odszedłem trochę,żeby Cal mnie nie słyszała.
-Kain! Kain,słyszysz mnie?-Wołałem. Czekałem z 15min. aż wyszła z za drzewa.
-O co chodzi?
-Długo trzeba czekać,jak na anioła stróża...
-Zdajesz sobie sprawę,że jestem zwykłym...
-Nie ważne. Umiesz może odsyłać wilki z równoległego świata?
-No,no. Nie myślałam,że tak szybko się zorientujesz.
-Więc wiesz o co tu chodzi?
-Nie. Wyczułam tylko zaburzenia powietrza i zostałam przeniesiona tu razem z tobą i Cal. Ponieważ jestem...cóż...bez twojej zgody ustaliłam z bogami iż umownie będę twoją opiekunką,bo czułam niepokój i przeniosłam się z wami.
-A wiesz chociaż kiedy jest zaćmienie? Możemy wrócić razem...
-Zaćmienie? Poczekaj...-Po chwili zastanowienia odparła-Zaćmienie będzie za tydzień...Ale żeby wrócić do tego czasu musicie znaleźć zarodek-bo kwitnie w zaćmieniu- kwiatu niebieskiej nocy...
-Ok. Dzięki wielkie. Kiedy następnym razem cię zawołam,będziemy mogli wrócić do domu.
-Zdajesz sobie sprawę,że nie muszę jeść jego płatków,bo wystarczy,że ty się przeniesiesz?
-Ah,rozumiem. Więc będziemy już w domu kiedy spotkamy się następnym razem. Dziękuję,pa.-Pobiegłem do Cal.
-Za tydzień...-Wydyszałem.
<Co dalej Cal?>
Od Cal Do Bella
- To super ...
- Co się stało nie cieszysz się ?
- Nie cieszę się ale ...
- Ale co ?
- Tej nocy przeszedł do mnie dziwny wilk mówiąc ,że wszystko się od dzisiaj zmieni ... Że niektórzy z nas dorosną i ...
- I co ?
- I dojrzeją ...
- To nie możliwe ... - powiedział
- Anabell ?!- krzykną jakiś wilk zza nim
- Kim jesteś ? -zapytał Bell
- Jak to kto Zero ...
- Zero ?!- krzyknęłam razem z Bellem . Spojrzeliśmy się na siebie i podnieśliśmy wysoko głowy do góry . Nie wierzyliśmy ,że to prawda . Zza Zero stał jeszcze Mikro i Link .
(Mikro )
( Link )
- Mikro zmieniłeś się ale nie tylko ty ! - krzykną Bell .
- Nie jestem już Mikro jestem Iron .
- No to Iron ... - powiedział
- Każdy dorasta ... Mama powiedziała ,że zapisała nas już do szkoły jutro idziemy już do szkoły . -uśmiechną się
- J-jak to ?!
- O Iron zepsułeś niespodziankę - powiedziałam moja mama - Wy też dzieciaki idziecie jutro do szkoły . Mam nadzieje ,że będzie fajnie .
- Ale jesteśmy jeszcze szczeniakami ...
- Już minęło dużo czasu ... - uśmiechnęła się - Wy małe głuptasy ... Ja idę coś upolować a wy spakujcie się do szkoły ... Jutro czeka was wielka praca - uśmiechnęła się i poczochrała nas po głowie . - Więc już się pożegnajcie i idziecie się spakować ...
- To cześć - powiedziałam i liznęłam go i pobiegłam usłyszałam jeszcze jak Iron mówi :
- Zakochała się w tobie bracie ...
( Co ty na to wszystko Bell ? )
- Co się stało nie cieszysz się ?
- Nie cieszę się ale ...
- Ale co ?
- Tej nocy przeszedł do mnie dziwny wilk mówiąc ,że wszystko się od dzisiaj zmieni ... Że niektórzy z nas dorosną i ...
- I co ?
- I dojrzeją ...
- To nie możliwe ... - powiedział
- Anabell ?!- krzykną jakiś wilk zza nim
- Kim jesteś ? -zapytał Bell
- Jak to kto Zero ...
- Zero ?!- krzyknęłam razem z Bellem . Spojrzeliśmy się na siebie i podnieśliśmy wysoko głowy do góry . Nie wierzyliśmy ,że to prawda . Zza Zero stał jeszcze Mikro i Link .
(Mikro )
( Link )
- Mikro zmieniłeś się ale nie tylko ty ! - krzykną Bell .
- Nie jestem już Mikro jestem Iron .
- No to Iron ... - powiedział
- Każdy dorasta ... Mama powiedziała ,że zapisała nas już do szkoły jutro idziemy już do szkoły . -uśmiechną się
- J-jak to ?!
- O Iron zepsułeś niespodziankę - powiedziałam moja mama - Wy też dzieciaki idziecie jutro do szkoły . Mam nadzieje ,że będzie fajnie .
- Ale jesteśmy jeszcze szczeniakami ...
- Już minęło dużo czasu ... - uśmiechnęła się - Wy małe głuptasy ... Ja idę coś upolować a wy spakujcie się do szkoły ... Jutro czeka was wielka praca - uśmiechnęła się i poczochrała nas po głowie . - Więc już się pożegnajcie i idziecie się spakować ...
- To cześć - powiedziałam i liznęłam go i pobiegłam usłyszałam jeszcze jak Iron mówi :
- Zakochała się w tobie bracie ...
( Co ty na to wszystko Bell ? )
Od Bella CD Cal
Rano,kiedy się obudziłem długo myślałem o Kain. Niedługo po tym,zauważyłem,że nie widzę już dusz. Położyłem swoją łapę na lewym oku. Czy to możliwe? Czyżbym umiał je "wyłączać" i "włączać"? Ucieszyło mnie to,bo mimo iż wiedziałem,że nie mogą nic mi zrobić,bałem się ich.
-Mamo,idę do Cal!
-Dobrze,dbaj o siebie! Tylko nie rozmawiaj z nieznajomymi!
-Mamo,przecież wiem!-Odkrzyknąłem z uśmiechem i pobiegłem. W sumie...wszystko było jak dawniej...musiałem jak najszybciej powiedzieć o tym Cal.
-Panno Californio!-Wykrzyknąłem śpiewającym głosem. Ona uśmiechnięta wybiegła z jaskini,ale kiedy mnie zobaczyła zauważyłem w jej oczach zastanowienie. Kiedy schodziła do mnie oglądała też siebie...czyżby myślała,że podczas nocy wyrośnie jej jakaś nowa część ciała jak na przykład rogi? Zaśmiałem się na samą myśl o tym i kontynuowałem kiedy usiadła obok mnie.
-Wiesz...mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! Już nie widzę tych wilków...zwierząt...hmmm można powiedzieć,że nauczyłem się kontrolować moje oko,ale nie wiem jak je "włączyć"-Zaśmiałem się i opowiedziałem jej o wszystkim,co dowiedziałem się o mojej "magii".
<Co dalej Cal?>
-Mamo,idę do Cal!
-Dobrze,dbaj o siebie! Tylko nie rozmawiaj z nieznajomymi!
-Mamo,przecież wiem!-Odkrzyknąłem z uśmiechem i pobiegłem. W sumie...wszystko było jak dawniej...musiałem jak najszybciej powiedzieć o tym Cal.
-Panno Californio!-Wykrzyknąłem śpiewającym głosem. Ona uśmiechnięta wybiegła z jaskini,ale kiedy mnie zobaczyła zauważyłem w jej oczach zastanowienie. Kiedy schodziła do mnie oglądała też siebie...czyżby myślała,że podczas nocy wyrośnie jej jakaś nowa część ciała jak na przykład rogi? Zaśmiałem się na samą myśl o tym i kontynuowałem kiedy usiadła obok mnie.
-Wiesz...mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! Już nie widzę tych wilków...zwierząt...hmmm można powiedzieć,że nauczyłem się kontrolować moje oko,ale nie wiem jak je "włączyć"-Zaśmiałem się i opowiedziałem jej o wszystkim,co dowiedziałem się o mojej "magii".
<Co dalej Cal?>
Od Cal Do Bell'a
Bałam się o niego myślałam o nim cały czas nie mogłam spać... kiedy nagle ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam jakąś postać przed moją jaskinią wszyłam i stanęłam na granicy mojej jaskini i dworu . Zobaczyłam wilka był on nie wyraźny i mówił pięknym głosem :
- Nie musisz się mnie bać jestem tylko twoim opiekunem z tam tond - powiedział podnosząc łeb do góry .
- Czego tu szukasz ? - zapytałam
- Przyszedłem ci wytłumaczyć o co chodzi twojemu przyjacielu ...
- Co ,co jest mu ?!
- Jest on wybrany na specjalną osobę ....
- Jak to ?
- Jutro kiedy się obudzisz nic nie będzie takie same wszyscy staniecie się dorośli dojrzejecie zmienicie kształty nie liczni ... - i znikną .
Przestraszona położyłam się spać myśląc o słowach wilka ....
( I co dorosłeś Bell ? )
- Nie musisz się mnie bać jestem tylko twoim opiekunem z tam tond - powiedział podnosząc łeb do góry .
- Czego tu szukasz ? - zapytałam
- Przyszedłem ci wytłumaczyć o co chodzi twojemu przyjacielu ...
- Co ,co jest mu ?!
- Jest on wybrany na specjalną osobę ....
- Jak to ?
- Jutro kiedy się obudzisz nic nie będzie takie same wszyscy staniecie się dorośli dojrzejecie zmienicie kształty nie liczni ... - i znikną .
Przestraszona położyłam się spać myśląc o słowach wilka ....
( I co dorosłeś Bell ? )
Od Tenebris CD Hachico
Rozryczałam się jeszcze bardziej...tym razem ze szczęścia i wtuliłam się w jego futro.
-Dziękuję,dziękuję,dziękuję,dziękuję...-Szeptałam. Był to pierwszy wilk,który zaakceptował to iż jestem inna.
-Dziękuję,dziękuję,dziękuję,dziękuję...-Szeptałam. Był to pierwszy wilk,który zaakceptował to iż jestem inna.
Od Bella CD Call
W nocy nie mogłem spać. Oni byli wszędzie. Słyszałem ich smętne błagania i krzyki. Niektórzy nie wiedzieli,że ich widzę. Kiedy zauważyli moją panikę,zorientowali się o co chodzi i podchodzili do mnie. Chwytali za łapy i błagali o pomoc,której udzielić nie umiałem. Z dnia na dzień byłem coraz bardziej przerażony. Moja psychika nie jest mocna. Wręcz przeciwnie. Byłem uległy takim zdarzeniom. Pewnej nocy nie wytrzymałem. Wstałem i wyszedłem na zewnątrz,żeby nie obudzić nikogo. Choć przerażony,zapytałem z niepewnością w głosie:
-Czego chcecie? Jak mogę wam pomóc?-Wtedy z za krzaków wyszła dziwna,biała wilczyca. Wyglądała jak anioł...anioł,który utracił skrzydła.
-To są zagubione dusze,które nie potrafią trafić do "domu". Zadaniem egzorcystów...czyli wilków,które potrafią je dostrzec,jest pomóc im w odejściu,albo zbieranie ich dusz dla siebie...by żyć wiecznie. Jest ich tak wiele,ponieważ większość egzorcystów albo nic nie robi ze swoim darem widzenia ich,albo zbiera niektóre dusze dla siebie. Ty zostałeś obdarowany wielkim darem widzenia tych istot. Kiedy przyjdzie czas,nauczysz się jak pomóc im w przedostaniu się na drugą stronę. Będziesz potrafił otworzyć portal,a nawet przejść z nimi przez niego. Nie bój się ich. Nie mają postaci materialnej i nie potrafią zabijać. Z czasem się przyzwyczaisz do nich,a jeśli dostatecznie opanujesz swoją moc,będziesz mógł aktywować i dezaktywować swoje oko widzące dusze zmarłych kiedy będziesz tego pragnął...
-A-ale dlaczego mi to wszystko mówisz...czy...czy jesteś moim aniołem stróżem?-Zapytałem cicho. Ona uśmiechnęła się.
-Można tak powiedzieć...-Zaczęła powoli odchodzić.
-Z-zaczekaj! Jak brzmi twoje imię...
-Kain...-Wyszeptała i odchodząc rozpłynęła się w powietrzu...
-Kain...-Powtórzyłem je cichutko. Wryłem jej imię w serce i obiecałem sobie nie bać się tych istot.
<Co u Ciebie Call?>
-Czego chcecie? Jak mogę wam pomóc?-Wtedy z za krzaków wyszła dziwna,biała wilczyca. Wyglądała jak anioł...anioł,który utracił skrzydła.
-To są zagubione dusze,które nie potrafią trafić do "domu". Zadaniem egzorcystów...czyli wilków,które potrafią je dostrzec,jest pomóc im w odejściu,albo zbieranie ich dusz dla siebie...by żyć wiecznie. Jest ich tak wiele,ponieważ większość egzorcystów albo nic nie robi ze swoim darem widzenia ich,albo zbiera niektóre dusze dla siebie. Ty zostałeś obdarowany wielkim darem widzenia tych istot. Kiedy przyjdzie czas,nauczysz się jak pomóc im w przedostaniu się na drugą stronę. Będziesz potrafił otworzyć portal,a nawet przejść z nimi przez niego. Nie bój się ich. Nie mają postaci materialnej i nie potrafią zabijać. Z czasem się przyzwyczaisz do nich,a jeśli dostatecznie opanujesz swoją moc,będziesz mógł aktywować i dezaktywować swoje oko widzące dusze zmarłych kiedy będziesz tego pragnął...
-A-ale dlaczego mi to wszystko mówisz...czy...czy jesteś moim aniołem stróżem?-Zapytałem cicho. Ona uśmiechnęła się.
-Można tak powiedzieć...-Zaczęła powoli odchodzić.
-Z-zaczekaj! Jak brzmi twoje imię...
-Kain...-Wyszeptała i odchodząc rozpłynęła się w powietrzu...
-Kain...-Powtórzyłem je cichutko. Wryłem jej imię w serce i obiecałem sobie nie bać się tych istot.
<Co u Ciebie Call?>
Od Hachiko Do Tanibus
- Akceptował bym cię nawet gdybyś była człowiekiem bo wiem ,że masz piękne serce i uczucia którymi darzysz każdego kto cię otacza ... A ja przy tobie czuję się jak orzeł który leci nad pięknym jeziorem ...
( Jak na to zareagowałaś ? )
( Jak na to zareagowałaś ? )
Od Cal Do Bella
- Nie tu nikogo nie ma ...
- Ja widzę boję się ...
- Nie bój się - przytuliłam go on się uśmiechną i powiedział :
- Już niema ...
- Kogo nie ma ?
- Nie ma ich dziękuję ci Cal
( Co dalej Bell ? )
- Ja widzę boję się ...
- Nie bój się - przytuliłam go on się uśmiechną i powiedział :
- Już niema ...
- Kogo nie ma ?
- Nie ma ich dziękuję ci Cal
( Co dalej Bell ? )
Od Bella CD Call
-Świetnie brzmi! Bawimy się?
-Jasne!-Bawiliśmy się tak przez długi czas,aż niechcący się potknąłem i wyleciałem z jaskini. Sturlałem się ze stromego zbocza i uderzyłem głową o wielki kamień. Wiedziałem,że jestem daleko od jaskini. Wtedy usłyszałem zniekształcone wołanie Californii. Lekko potrząsała mnie trzymając za ramiona wołając moje imię. Obraz przede mną falował i przybierał dziwne kolory. Ledwo słyszałem jej wołanie,ale z pewnością wołała głośno. Zobaczyłem łzy spływające jej po policzku...
Kiedy się obudziłem,zobaczyłem przerażoną rodzinę. Mamę,tatę,rodzeństwo i wujostwo oraz kuzynostwo,a najbliżej mnie,Call. Poczułem lekki ból w lewym oku. Wystraszona wyszeptała:
-Bell...t-twoje oko...-Znowu płakała. W pośpiechu dotknąłem się w bolące miejsce,ale nie wyczułem nic niepokojącego. Mama pokazała mi kryształ w którym mogłem się przyjrzeć. Lewe oko zmieniło kolor na szare.
-C-co się dzieje?-Zapytałem.
-Kiedy leżałeś przy kamieniu oko było jasno-niebieskie...takie jakbyś stracił wzrok...takie jak ma Pani Catrix...
-Czy źle przez nie widzisz?-Zapytała ciocia.
-N-nie. Sądzę,że wszystko jest oke...K-KIM JESTEŚ?-Nie dokończyłem zdania,kiedy zauważyłem dziwnego wilka wyglądającego jak trup. Stał on za Call.-Call Odsuń się!-Ona w pośpiechu odskoczyła. Wilk ten jednak zdawał się być zdziwiony moją reakcją,jakby było dla niego nowością,że ktoś panikuje na jego widok.
-Co widzisz Bell? Tam nikogo nie ma.-Zapytała przerażona mama.
-J-ja...wszędzie widzę martwe wilki...jest ich coraz więcej...mamo...boję się...
<Co dalej?>
-Jasne!-Bawiliśmy się tak przez długi czas,aż niechcący się potknąłem i wyleciałem z jaskini. Sturlałem się ze stromego zbocza i uderzyłem głową o wielki kamień. Wiedziałem,że jestem daleko od jaskini. Wtedy usłyszałem zniekształcone wołanie Californii. Lekko potrząsała mnie trzymając za ramiona wołając moje imię. Obraz przede mną falował i przybierał dziwne kolory. Ledwo słyszałem jej wołanie,ale z pewnością wołała głośno. Zobaczyłem łzy spływające jej po policzku...
Kiedy się obudziłem,zobaczyłem przerażoną rodzinę. Mamę,tatę,rodzeństwo i wujostwo oraz kuzynostwo,a najbliżej mnie,Call. Poczułem lekki ból w lewym oku. Wystraszona wyszeptała:
-Bell...t-twoje oko...-Znowu płakała. W pośpiechu dotknąłem się w bolące miejsce,ale nie wyczułem nic niepokojącego. Mama pokazała mi kryształ w którym mogłem się przyjrzeć. Lewe oko zmieniło kolor na szare.
-C-co się dzieje?-Zapytałem.
-Kiedy leżałeś przy kamieniu oko było jasno-niebieskie...takie jakbyś stracił wzrok...takie jak ma Pani Catrix...
-Czy źle przez nie widzisz?-Zapytała ciocia.
-N-nie. Sądzę,że wszystko jest oke...K-KIM JESTEŚ?-Nie dokończyłem zdania,kiedy zauważyłem dziwnego wilka wyglądającego jak trup. Stał on za Call.-Call Odsuń się!-Ona w pośpiechu odskoczyła. Wilk ten jednak zdawał się być zdziwiony moją reakcją,jakby było dla niego nowością,że ktoś panikuje na jego widok.
-Co widzisz Bell? Tam nikogo nie ma.-Zapytała przerażona mama.
-J-ja...wszędzie widzę martwe wilki...jest ich coraz więcej...mamo...boję się...
<Co dalej?>
Od Zero Do Bella
Kiedy mój starszy brat machną łapą ,że mam podejść dał mi duży kawałek ja powiedziałam ,że tak dużo nie zjem i wziął i zamienił na taki jaki chciałem ... mama podeszła i pochwaliła Anabell'a ,że bardzo ładnie się zachował ja przytaknąłem i powiedziałem :
- Dzięki braciszku - on się uśmiechną i poczochrał mnie po głowie. Zaśmiałem się i on też się zaśmiał . Przez resztę dnia świetnie się z nim bawiłem poczułem ,że jest to mój najlepszy przyjaciel ...
- Dzięki braciszku - on się uśmiechną i poczochrał mnie po głowie. Zaśmiałem się i on też się zaśmiał . Przez resztę dnia świetnie się z nim bawiłem poczułem ,że jest to mój najlepszy przyjaciel ...
Od Cal Do Bell'a
Kiedy minęło kilka dni mama powiedziała ,że idziemy do cioci i wujka oraz kuzynostwa ucieszyłam się ponieważ wymyśliłam fajną zabawę w którą z chęcią będzie się bawić też Bell . Kiedy po kilku godzinach doszliśmy do jego jaskini tam czekała ciocia i Anabell nie mogłam się doczekać kiedy się z nim pobawię . Kiedy weszliśmy do środka jaskini wszystkie kuzynki i kuzyni patrzeli się na mnie i Bell'a ... czułam się trochę dziwnie ale po chwili przestałam na nich zwracać uwagę i wytłumaczyłam mu całą zabawę . On się uśmiechną i powiedział :
( Co powiedziałeś Anabell ? )
( Co powiedziałeś Anabell ? )
Od Anabell CD Mausumiego
Kiedy zobaczyłem,że Zero nie złapał ani jednej wiewiórki,postanowiłem oddać mu swoją. Złapałem tylko jedną,ale z chęcią podzielę się z nim na pół. Podszedłem więc do niego i dałem mu większą połowę.
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Bella CD Call
Kiedy Call mnie liznęła,zamurowało mnie. Lekko dotknąłem policzka w który mnie pocałowała i pobiegłem do mamy. Byłem wystraszony ale i szczęśliwy. Wieczorem powiedziałem o tym mamie.
-To miłość skarbie.-Powiedziała z dziwnym uśmiechem.
-M-miłość? Co to takiego?
-Miłość...to wtedy kiedy jesteś przy kimś i jesteś z tego powodu szczęśliwy...kiedy na sam widok tej osoby przepełnia cię radość. Nawet kiedy straciłeś ją z oczu na kilka chwil,już za nią tęsknisz i nie możesz przestać o niej myśleć...to właśnie jest miłość...
-Nie rozumiem...
-Kiedyś zrozumiesz.-Pocałowała mnie w czoło.-Idź już spać.
<Co tam California?>
-To miłość skarbie.-Powiedziała z dziwnym uśmiechem.
-M-miłość? Co to takiego?
-Miłość...to wtedy kiedy jesteś przy kimś i jesteś z tego powodu szczęśliwy...kiedy na sam widok tej osoby przepełnia cię radość. Nawet kiedy straciłeś ją z oczu na kilka chwil,już za nią tęsknisz i nie możesz przestać o niej myśleć...to właśnie jest miłość...
-Nie rozumiem...
-Kiedyś zrozumiesz.-Pocałowała mnie w czoło.-Idź już spać.
<Co tam California?>
sobota, 27 września 2014
Od Cal Do Bell'a
- Hej do zobaczenia później - powiedziałam i liznęłam go w policzek . I pobiegłam do mamy
( Co dalej ? )
( Co dalej ? )
Od Foxsis Do Blo
Pomimo różnych ras szczeniąt cieszyłam się jak nikt nigdy wcześniej :
-Ty będziesz Jecki . Teraz ty tato .- uśmiechnęłam się przesuwając szczenię w stronę ojca
- Naprawdę ?
- Mhm - uśmiechnęłam się
- Więc będziesz Natural
- Ja no dobrze co powiesz na Izzabell ?
- Świetne imię - powiedział Blo . -Ja bym takiego nie wymyślił - uśmiechną się - A skąd to imię ?
- Tak miała na imię moja mama ... - powiedziałam ze smutkiem .
- O przepraszam
-nic nie szkodzi nie mogłeś wiedzieć
-kiedy wychodzumy na dwuj -zapytał Jeck
- No właśnie tato ? -zapytałam
- Możemy teraz - powiedział .
Po drodze spotkaliśmy się z rodzinką Matsubiego i Trisi szczeniaki były przestraszone tylko Wal i Izzabell stali przed nami przyglądając się kuzynostwu .
- Hej widzę ,że rodzinka wam się powiększyła - powiedziałam do Tristi i Matsubiego
- Tak , tak ale ty też się namęczyłaś .- powiedziała patrząc na szczeniaki .
- Fajne z nich dzieciaki - powiedział Blo
- A to może ktoś by się przywitał z wujkiem ? - zapytał Matsubi najpierw pobiegła Izzabell a potem reszta . Po chwili szczeniaki się zaczęły bawić nagle Tristi powiedziała :
- Bell nigdy się tak dobrze nie bawił z ...-powiedziała czekając na odpowiedzi Tristi
- Z Californią - powiedziałam .
- Twórcze imię powiedział Matsubi .
- Tak wybierała je moja ukochana powiedział Blo przytulając mnie .
-Tak .
Kiedy zbliżał się wieczór powiedziałam :
- Cześć dobranoc - powiedziałam zwracając się do rodzinki - Hej dzieciaki idziemy ! -powiedziałam .
- NIEEEE !!!!! - krzyknęły wszystkie oprócz Californii i Bell'a . Gdy wszystkie dzieciaki były koło mnie chciałam już iść ale zobaczyłam ,że jednak nie wszystkie są ze mną została Cal i Bell .
( Cio tam California ? )
-Ty będziesz Jecki . Teraz ty tato .- uśmiechnęłam się przesuwając szczenię w stronę ojca
- Naprawdę ?
- Mhm - uśmiechnęłam się
- Więc będziesz Natural
- Ty będziesz Wal ...- powiedziałam bez dłuższego zastanowienia
- Ty będziesz Jeck a w skrócie Jera .- powiedział Blo podnosząc szczenię .
- Co ty na to bym nazwała cię California a w skrócie Cal .
- A ty będziesz moja droga hmmm .... Może ty chcesz ją nazwać ?- Ja no dobrze co powiesz na Izzabell ?
- Świetne imię - powiedział Blo . -Ja bym takiego nie wymyślił - uśmiechną się - A skąd to imię ?
- Tak miała na imię moja mama ... - powiedziałam ze smutkiem .
- O przepraszam
-nic nie szkodzi nie mogłeś wiedzieć
-kiedy wychodzumy na dwuj -zapytał Jeck
- No właśnie tato ? -zapytałam
- Możemy teraz - powiedział .
Po drodze spotkaliśmy się z rodzinką Matsubiego i Trisi szczeniaki były przestraszone tylko Wal i Izzabell stali przed nami przyglądając się kuzynostwu .
- Hej widzę ,że rodzinka wam się powiększyła - powiedziałam do Tristi i Matsubiego
- Tak , tak ale ty też się namęczyłaś .- powiedziała patrząc na szczeniaki .
- Fajne z nich dzieciaki - powiedział Blo
- A to może ktoś by się przywitał z wujkiem ? - zapytał Matsubi najpierw pobiegła Izzabell a potem reszta . Po chwili szczeniaki się zaczęły bawić nagle Tristi powiedziała :
- Bell nigdy się tak dobrze nie bawił z ...-powiedziała czekając na odpowiedzi Tristi
- Z Californią - powiedziałam .
- Twórcze imię powiedział Matsubi .
- Tak wybierała je moja ukochana powiedział Blo przytulając mnie .
-Tak .
Kiedy zbliżał się wieczór powiedziałam :
- Cześć dobranoc - powiedziałam zwracając się do rodzinki - Hej dzieciaki idziemy ! -powiedziałam .
- NIEEEE !!!!! - krzyknęły wszystkie oprócz Californii i Bell'a . Gdy wszystkie dzieciaki były koło mnie chciałam już iść ale zobaczyłam ,że jednak nie wszystkie są ze mną została Cal i Bell .
( Cio tam California ? )
Od Blo Do Foxis
Kiedy tylko otworzyła oczy uśmiechnąłem się podziękowałem bratu ,że mi pomógł i wziąłem głęboki wdech i wydusiłem :
- Jesteś mamą - na te słowa wyszły szczeniaki
- Jesteś mamą - na te słowa wyszły szczeniaki
- Czysz nie są słodkie ? - zapytałem- jak chcesz je nazwać ?
(Jak chcesz je nazwać ? )
Od Foxsis
Kiedy chodziłam tak sobie po watasze widziałam ze pary mówią szczenięta albo chcą sie o nie starać Było mi bardzo smutno ponieważ kiedy tylko pomyślałam jak by cierpiały moje dzieci w tutejszej szkole z mojego powodu ponieważ połowa jak ja pewnie była by lisami ... Dzieci w szkole by sie śmiały ... Uhhhh .... (Upadłam zaczol mnie bolec w brzuch kiedy sie obudziłam nademną stał Blo mówiąc :
(Co powiedziałeś Blo ?)
(Co powiedziałeś Blo ?)
Od Matsubi. Do szczeniąt
Pewnego słonecznego dnia razem z dzieciakami wybrałem sie na spacer nale Crater zadała mi ciężkie pytanie :
- Tato widzisz te piękne kolory mojego amuletu ?
- Kochanie widzę a co ?- zdenerwowałem sie że nie naprawdę ich nie widzę i byłem pewny że padnie kolejne pytanie :
- Tato a tauczysz mnie kolorów ? - zapytała a ja upadłem nagle poczułem jak Tristi oblewa mnie delikatnie zimną wodą kiedy podniosłem łeb byłem pewien ,że zaczną sie kolejne pytania :
- Tato czemu płaczesz nie znasz kolorów ?
- Crater! kochanie co sie stało ?Otrzyj już łzy ... - powedziala błądząc mnie po policzku -Dzieci tu dwa kroki za dembem jest fajny płac pobawcie się chwilkę ...
- Super !
- Ale czat !
- Ja che być pierwsza !
- Nie to ja będę pierwszy !
- Tylko ostrożnie mi tam ! - wzrucila sie do dzieci . Po chwili usiadła przedemną i zapytała ?
- Kochanie co jest co sie dzieje ?
- Wiesz bo ja ..... - resztę powiedziałem bardzo cicho ona powiedziała
- Jeszcze raz ale głośniej . - powiedziała
- Wiesz bo ja nie widzę kolorów ...
- Ale czemu nie powiedziałeś zrozumiała bym to ...
- Naprawdę ?
- Oczywiście a teraz chodzi - złapała mnie za łapę - do dzieci - usmiechena sie
- Ok - powedziałem i pobiegłem za nią cieszylem się że to właśnie ona jest moją partnerką . Kiedy nastąpił już wieczór zebraliśmy sie i dozylismy do mojej jaskini .... Do naszej jaskini ... Kiedy juz tam byliśmy zaczęła sie uczta ponieważ dzieciaki na placu złapały swoje wiewiórki ale Zero nie miał nic on sam był wielkości wiewiórki wiec powiedziałem by ktos sie z nim podzielił jedna z dziewczynek zawoła :
( która z was dzieciaki podzieli sie z Zero ? )
- Tato widzisz te piękne kolory mojego amuletu ?
- Kochanie widzę a co ?- zdenerwowałem sie że nie naprawdę ich nie widzę i byłem pewny że padnie kolejne pytanie :
- Tato a tauczysz mnie kolorów ? - zapytała a ja upadłem nagle poczułem jak Tristi oblewa mnie delikatnie zimną wodą kiedy podniosłem łeb byłem pewien ,że zaczną sie kolejne pytania :
- Tato czemu płaczesz nie znasz kolorów ?
- Crater! kochanie co sie stało ?Otrzyj już łzy ... - powedziala błądząc mnie po policzku -Dzieci tu dwa kroki za dembem jest fajny płac pobawcie się chwilkę ...
- Super !
- Ale czat !
- Ja che być pierwsza !
- Nie to ja będę pierwszy !
- Tylko ostrożnie mi tam ! - wzrucila sie do dzieci . Po chwili usiadła przedemną i zapytała ?
- Kochanie co jest co sie dzieje ?
- Wiesz bo ja ..... - resztę powiedziałem bardzo cicho ona powiedziała
- Jeszcze raz ale głośniej . - powiedziała
- Wiesz bo ja nie widzę kolorów ...
- Ale czemu nie powiedziałeś zrozumiała bym to ...
- Naprawdę ?
- Oczywiście a teraz chodzi - złapała mnie za łapę - do dzieci - usmiechena sie
- Ok - powedziałem i pobiegłem za nią cieszylem się że to właśnie ona jest moją partnerką . Kiedy nastąpił już wieczór zebraliśmy sie i dozylismy do mojej jaskini .... Do naszej jaskini ... Kiedy juz tam byliśmy zaczęła sie uczta ponieważ dzieciaki na placu złapały swoje wiewiórki ale Zero nie miał nic on sam był wielkości wiewiórki wiec powiedziałem by ktos sie z nim podzielił jedna z dziewczynek zawoła :
( która z was dzieciaki podzieli sie z Zero ? )
Od Tenebris CD Hachico
-A więc...akceptujesz to,że jestem zwyczajnym wilkiem?-Zapytałam nie dowierzając.
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Limo Do Timore
Nie mogłem spać kiedy nastał ranek pobiegłem na spotkanie Timore kiedy ją widziałem przyspieszyłem miałem wielki uśmiech na twarzy a serce waliło mi coraz mocniej . Kiedy nagle zobaczyłem jak ona rozmawia z Chek'iem i rumieni się i nie nie przewidziałem się to była prawda po chwili ona zobaczyła mnie - ja uciekłem ona krzyknęła tylko :
- Limo zaczekaj ! - kiedy dobiegłem do swojej jaskini weszła tam Phoenix mówiąc :
(Co powiedziałaś Phonenix ? )
- Limo zaczekaj ! - kiedy dobiegłem do swojej jaskini weszła tam Phoenix mówiąc :
(Co powiedziałaś Phonenix ? )
Od Hachiko Do Tenebis
- Nie gniewam się na ciebie za to ponieważ kocham cię całym sercem i chce byśmy byli szczęśliwą parą i mieli szczeniaki co ty na to ... - klękałem otworzyłem łapy i ukazał się naszyjnik nie za mą cenę :
-Ten talizman spełni twoje największe marzenia - powiedziałem i założyłem jej go na głowę .
(Co ty na to ? )
Od Tenebris CD Hachico
Rozpłakałam się. Zakryłam łapami pysk i chciałam uciec. Wiedziałam jednak,że muszę mu to powiedzieć tu i teraz.
-S-słuchaj...j-ja...m-muszę ci coś p-powiedzieć...-Wyjąkałam.
-Co takiego?-Dopytywał.
-J-ja...oszukałam was wszystkich...p-przepraszam...
-Ale czemu?
-B-bo...ja tak na prawdę nie mam w sobie żadnej magii...nigdy nie umiałam jej się nauczyć ani posiąść. Jestem zwyczajnym wilkiem który nigdy nie miał prawa wstępu w magiczne szeregi...zrozumiem jeśli mnie znienawidzisz i odepchniesz...taka przyszłość wilków,które są nie tam gdzie powinny...wybacz...-Wyszeptałam z zaciśniętymi powiekami z głową spuszczoną w stronę ziemi.
<Co dalej?>
-S-słuchaj...j-ja...m-muszę ci coś p-powiedzieć...-Wyjąkałam.
-Co takiego?-Dopytywał.
-J-ja...oszukałam was wszystkich...p-przepraszam...
-Ale czemu?
-B-bo...ja tak na prawdę nie mam w sobie żadnej magii...nigdy nie umiałam jej się nauczyć ani posiąść. Jestem zwyczajnym wilkiem który nigdy nie miał prawa wstępu w magiczne szeregi...zrozumiem jeśli mnie znienawidzisz i odepchniesz...taka przyszłość wilków,które są nie tam gdzie powinny...wybacz...-Wyszeptałam z zaciśniętymi powiekami z głową spuszczoną w stronę ziemi.
<Co dalej?>
piątek, 26 września 2014
Od Hachiko Do Tenebris
- Wiesz mam do ciebie bardzo ważną sprawę ... Czy hmmm - zarumieniłem się bo nie wiedziałem jak to jej powiedzieć .... - czy ... może chciała b
- Co ? - zapytała - ....byś być ze mną ?
(Co powiedziałaś ? )
- Co ? - zapytała - ....byś być ze mną ?
(Co powiedziałaś ? )
Od Tenebris
Siedziałam na skarpie oglądając wschód słońca i rozmyślałam...
-Jak ja mam mu to powiedzieć? Przecież od razu mnie zostawi...ale nie mogę wprowadzać go w kłamstwo...-Mówiłam sama do siebie.-On mi tego nie wybaczy...
-Dzień dobry!-Powiedział znajomy głos. Skoczyłam na nogi jak oparzona.-Coś ty taka spięta?-Zapytał szczęśliwy.
-N-nie...n-nic...coś się stało?
-Mam do ciebie bardzo ważną sprawę...-Powiedział szczęśliwy ale i zarumieniony.
<O Co chodziło Hachico?>
-Jak ja mam mu to powiedzieć? Przecież od razu mnie zostawi...ale nie mogę wprowadzać go w kłamstwo...-Mówiłam sama do siebie.-On mi tego nie wybaczy...
-Dzień dobry!-Powiedział znajomy głos. Skoczyłam na nogi jak oparzona.-Coś ty taka spięta?-Zapytał szczęśliwy.
-N-nie...n-nic...coś się stało?
-Mam do ciebie bardzo ważną sprawę...-Powiedział szczęśliwy ale i zarumieniony.
<O Co chodziło Hachico?>
Od Timore CD Limo
Nie ufam nieznanym zaklęciom. Nie lubię też niespodzianek. Innymi słowy nie chciałam użyć tego zaklęcia. Nie chciałam też być czymś obdarowana. Myśląc o dzisiejszym dniu poszłam spać.
<Co dalej?>
<Co dalej?>
wtorek, 23 września 2014
Od Terka do Catrix
Kiedy wyszła z jaskini ja zakreślenia sie za nią mówiąc "zgadni kto ?" Ona siebzasmiala i powiedziała prawidłowa odpowiedz po chwili śmiania sie wyszedłem jej na wprost klenklem i dałem jej diamentowa pierścieni który był koloru jej oka i był on w krztalcie pioruna ona sie poplakala bo wiedziała ze to oświadczyły :)
( i co ty na to Catrix ?)
( i co ty na to Catrix ?)
Od Limo do Timore
Liczylen że prezent niespodzianka spodoba się Timore i miałem też nadzieje że nie przekręci żadnego słowa bo może to być niespodzianka problem ...
( i jak Timore ?)
( i jak Timore ?)
Od Tristii CD Mausumiego
Następnie wyszły kolejne szczeniaki.
Pierwszą trójkę nazwał ojciec,a ja drugą. Moje imiona brzmiały (od góry)-Cin,Crater i Anabell (Bell)
<Jak brzmiały pierwsze imiona?>
Pierwszą trójkę nazwał ojciec,a ja drugą. Moje imiona brzmiały (od góry)-Cin,Crater i Anabell (Bell)
<Jak brzmiały pierwsze imiona?>
Od Catrix CD Terka
Zgodziłam się. Następnego ranka wyszłam przed jaskinię popatrzeć na wschód słońca. Terk zakradł się za mną i...
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Timore CD Limo
Kiedy otarłam pysk po "pocałunku" przeczytałam to,co było na kartce. Nie wypowiedziałam zaklęcia,ale go nie wyrzuciłam. Nie mam zaufania do nieznanych zaklęć. Później dowiem się co to za czar. Spojrzałam w gwiazdy i ruszyłam do jaskini...
<Co dalej Limo?>
<Co dalej Limo?>
Od Limo Do Timore
Kiedy chciała mi umknąć złapałem ją za łapę i pociągnąłem do siebie ,że dotknęliśmy się nosami ona miała rumieńce na twarzy ja ją pocałowałem po chwili odbiegłem zostawiając jej w łapie list :
Moja Kochana :
Cały czas myślę o tobie ale wiem ,że chcesz się przyjaźnić wiem też ,że mnie lubisz ,a nie czujesz tego samego co ja czuje do ciebie więc jeżeli nie masz ochoty być ze mną rozumiem ale pamiętaj ,że możesz na mnie liczyć , a jeszcze jedno wymów to zaklęcie pod spodem a spotka cię niespodzianka :
Kakradimosos katinios kłopotos datkios ima !
(co się stało ? )
Od Terk'a Do Catrix
Kiedy się zgodziła polizałem ją w policzek i powiedziałem ,żeby dziś spała ze ,mną ...
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Masu Do Tristi
W tym moście ona upadła... zawyłem o pomoc i przywołałem mojego brata on po chwili przybiegł i zajął się nią po chwili kładł małe kulki koło mnie okazało się ,że to pierwsze szczeniaki :
(Co u cb Tristi ? )
(Co u cb Tristi ? )
poniedziałek, 22 września 2014
Od Timore
Kiedy wyszłam z jaskini przejść się,usłyszałam cichy szept. Rozejrzałam się w około,ale nikogo nie widziałam. W końcu zrozumiałam. Przewróciłam oczami i powiedziałam:
-Czego znowu chcesz Tantibus?
-Hahahahahahahah! Dawno się nie widziałyśmy.-Powiedziała siadając na kamieniu opierając się o drzewo. Wyglądała jeszcze potworniej niż ostatnio. Miała pozszywany wycięty uśmiech i krwawiące oczy. Na łapach było pełno blizn i szwów,a sierść była umazana świeżą krwią. Jej uszy wyglądały jak rogi,a pazury miała jak u diabła.
-Co ci się stało? Marnie wyglądasz...
-Marnie? Ahahahahah! Przybieram na sile! Idę jak burza,a ty nie zdajesz sobie sprawy,że niedługo cię przejmę!
-Nie uda ci się.-Wzruszyłam ramionami.
-Mówisz? Dlaczegóż to?
-Bo mam kogo bronić. Mam przy-ja-cie-la-Przeliterowałam drażniąc się z nią.
-AHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAH! Właśnie ten "przyjaciel" okaże się twoją zgubą.-Zaczęła zajmować się swoimi pazurami.
-Dlaczego niby?
-Przejrzałam twoje myśli. Boisz się,że go zabiję! On nie ma żadnego wpływu na twoje powstrzymywanie mnie. Wręcz pogarsza sprawę! Nie powstrzymasz mnie.
-Mam pewnego asa w rękawie...-Szepnęłam.
-Wiesz,że mogę przejrzeć twoje myśli. Zamierzasz się zabić,jeśli dojdzie do mojej kontroli? Niby jak to zrobisz? Będę tobą kontrolować!
-Na początku będziesz przejmować moje ciało co jakiś czas. Oczywiście do tego nie dopuszczę,ale zawsze trzeba się przygotować na najgorszy scenariusz.-Zaśmiałam się.
-I co? Zamierzasz odejść z tego świata dla "bliskich"? To najbardziej żałosna śmierć. Zamierzasz odejść po cichu? Miałaś tak wielkie marzenia! Naprawić ten zepsuty świat i jakieś tam inne...
-Już go zmieniłam-Uśmiechnęłam się patrząc w górę. Wiatr chwycił moje włosy i uniósł ku górze.
-Niby jak?
-Na wojnach nazywali mnie cichym zabójcą. Nie mów,że tego nie pamiętasz. Wtedy się przecież pojawiłaś.
-W sumie,to dzięki mnie byłaś taka silna...
-Nie. Nie byłaś jeszcze dostatecznie silna,by przejąć kontrolę. Zmieniałam świat po trochu. Tworzyłam pokoje i rozejmy...
-Przeciw tobie.-Mruknęła.
-Heh. Ale dzięki temu nastał pokój.
-Myślisz,że ile ten pokój będzie trwał?
-To nie ma większego znaczenia...niewiele zdążyłam zmienić,ale cóż...kiedyś trzeba umrzeć.
-Ahahahahahhahaahahhahah! Nawet nie zauważysz kiedy będzie już za późno.-Powiedziała i zniknęła. W tym momencie z za krzaków wyszedł Limo.
-Z kim rozmawiałaś?-Zapytał.
-Ile słyszałeś?-Warknęłam.
-O-od tego "Zmieniałam świat po trochu" i coś tam dalej...-Powiedział niepewnie.
-Z-zignoruj to...mówiłam do siebie...to nic wielkiego...zapomnij...-Powiedziałam i szybko go minęłam.
<Co dalej Limo?>
-Czego znowu chcesz Tantibus?
-Hahahahahahahah! Dawno się nie widziałyśmy.-Powiedziała siadając na kamieniu opierając się o drzewo. Wyglądała jeszcze potworniej niż ostatnio. Miała pozszywany wycięty uśmiech i krwawiące oczy. Na łapach było pełno blizn i szwów,a sierść była umazana świeżą krwią. Jej uszy wyglądały jak rogi,a pazury miała jak u diabła.
-Co ci się stało? Marnie wyglądasz...
-Marnie? Ahahahahah! Przybieram na sile! Idę jak burza,a ty nie zdajesz sobie sprawy,że niedługo cię przejmę!
-Nie uda ci się.-Wzruszyłam ramionami.
-Mówisz? Dlaczegóż to?
-Bo mam kogo bronić. Mam przy-ja-cie-la-Przeliterowałam drażniąc się z nią.
-AHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAH! Właśnie ten "przyjaciel" okaże się twoją zgubą.-Zaczęła zajmować się swoimi pazurami.
-Dlaczego niby?
-Przejrzałam twoje myśli. Boisz się,że go zabiję! On nie ma żadnego wpływu na twoje powstrzymywanie mnie. Wręcz pogarsza sprawę! Nie powstrzymasz mnie.
-Mam pewnego asa w rękawie...-Szepnęłam.
-Wiesz,że mogę przejrzeć twoje myśli. Zamierzasz się zabić,jeśli dojdzie do mojej kontroli? Niby jak to zrobisz? Będę tobą kontrolować!
-Na początku będziesz przejmować moje ciało co jakiś czas. Oczywiście do tego nie dopuszczę,ale zawsze trzeba się przygotować na najgorszy scenariusz.-Zaśmiałam się.
-I co? Zamierzasz odejść z tego świata dla "bliskich"? To najbardziej żałosna śmierć. Zamierzasz odejść po cichu? Miałaś tak wielkie marzenia! Naprawić ten zepsuty świat i jakieś tam inne...
-Już go zmieniłam-Uśmiechnęłam się patrząc w górę. Wiatr chwycił moje włosy i uniósł ku górze.
-Niby jak?
-Na wojnach nazywali mnie cichym zabójcą. Nie mów,że tego nie pamiętasz. Wtedy się przecież pojawiłaś.
-W sumie,to dzięki mnie byłaś taka silna...
-Nie. Nie byłaś jeszcze dostatecznie silna,by przejąć kontrolę. Zmieniałam świat po trochu. Tworzyłam pokoje i rozejmy...
-Przeciw tobie.-Mruknęła.
-Heh. Ale dzięki temu nastał pokój.
-Myślisz,że ile ten pokój będzie trwał?
-To nie ma większego znaczenia...niewiele zdążyłam zmienić,ale cóż...kiedyś trzeba umrzeć.
-Ahahahahahhahaahahhahah! Nawet nie zauważysz kiedy będzie już za późno.-Powiedziała i zniknęła. W tym momencie z za krzaków wyszedł Limo.
-Z kim rozmawiałaś?-Zapytał.
-Ile słyszałeś?-Warknęłam.
-O-od tego "Zmieniałam świat po trochu" i coś tam dalej...-Powiedział niepewnie.
-Z-zignoruj to...mówiłam do siebie...to nic wielkiego...zapomnij...-Powiedziałam i szybko go minęłam.
<Co dalej Limo?>
Od Matsubiego Do Tristi
- Ponieważ to jest twój nowy dom - przez chwile się na mnie patrzała a pochwali rzuciła mi się na szyję i pocałowała mnie mówiąc mi na ucho :
- Nasze szczeniaki będą miały dużo miejsca do biegania ...
- Jakie szczeniaki ? - zapytałem nie rozumiejąc
(Jakie ? )
- Nasze szczeniaki będą miały dużo miejsca do biegania ...
- Jakie szczeniaki ? - zapytałem nie rozumiejąc
(Jakie ? )
Od Terk'a Do Catrix
- Ja ciebie też kocham - powiedziałem w myślach przekazałem wiadomość zamieszkaj ze mną ona powiedziała :
(Co powiedziała ? )
(Co powiedziała ? )
Od Tristi CD Mausumiego
-Ale pięknie.-Powiedziałam rozglądając się po jego wielkiej jaskini.
-Dzięki.
-W sumie...dlaczego mnie tu zaprowadziłeś?-Zapytałam.
<Co dalej?>
-Dzięki.
-W sumie...dlaczego mnie tu zaprowadziłeś?-Zapytałam.
<Co dalej?>
Od Matsubiego Do Tristi
Złapałem ją za łapę i pociągnąłem do mojej jaskini ona zrobiła duże oczy i zaczęła chodzić rozglądając się :
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Terk'a Do Catrix
Kiedy zobaczyłem jej dziwne zachowanie wilczyca postanowiłem jej się spytać zatrzymałem ją tak że byłem z nią pysk w pysk ona mnie liznęła zrobiłem duże oczy ale po chwili zrozumiałem jej przekaz i uśmiechałem się ona powiedziała :
(Co powiedziałaś ?)
(Co powiedziałaś ?)
Od Tristi CD Mausumiego
Mausumi się przybliżył i przytulił mnie.
-Chcesz zostać moją partnerką?-Wyszeptał.
-Tak.
<Co dalej?>
-Chcesz zostać moją partnerką?-Wyszeptał.
-Tak.
<Co dalej?>
Od Catrix CD Terka
-Wiesz...ja...-Przestałam grzebać łapą w ziemi.
-Co takiego?-Zapytał.
-N-nie ważne.-Uśmiechnęłam się i "podskoczyłam" przed Terka.-Idziemy dalej?
<Co dalej Terk?>
-Co takiego?-Zapytał.
-N-nie ważne.-Uśmiechnęłam się i "podskoczyłam" przed Terka.-Idziemy dalej?
<Co dalej Terk?>
niedziela, 21 września 2014
Od Matsubi Do Tristii
Nigdy nikt mnie nie pocałował a na dodak powiedziała że jestem inny ucieszyłem się i podeszłem bliżej ...
(Co dalej?)
(Co dalej?)
Od Terka Do Catrix
Turz po ceremoni przywitania nowego członka raczej członkini ...podeszła do mnie nowa przetstawiajac sie ja tez sie jej przedstawiłem zapytała czy mogę ją oprowadzić po watasze ja oznajmilem że tak i ruszyliśmy rozmawialiśmy całą drogę kiedy ona się zatrzymała się i zaczęła kopiąc łapą w piasku i zawieszoną głowa w dół powiedziała :
( co powiedziałaś ?)
( co powiedziałaś ?)
Od Tristii CD Mausumiego
Kiedy go pocałowałam on w panice odskoczył. Zaśmiałam się i szepnęłam:
-Ty jesteś inny niż wszyscy.
<Co dalej Mausumi?>
-Ty jesteś inny niż wszyscy.
<Co dalej Mausumi?>
Od Chek'a Do Catrix
Dziewczyna była nie pewna wiec chciałem jej pokazać nową watahę gdy razem sie zebraliśmy ( cała wataha ) wilczyca podziwiała każdego wilka po koleji ktos jej wpadł w oko widziałem to ale nie byłem to ja tylko ktos inny nie byłem zazdrosny wręcz sie cieszylem :
( kto to ?)
( kto to ?)
od Meteumi Do Tristi
Kiedy ona wy czas nawijała ja ją słuchałem zjednego strony czułem że ona jest bardziej doświadczona w związkach ... Więc taktycznie nie mam żadnych szans No ale trzeba próbować ona sie spojrzała zbliżyła sie do mnie położyła mi łapę na pysku i pocałowała mnie .
( Co dalej ?)
( Co dalej ?)
Od Catrix CD Cheka
-N-no dobrze. Z chęcią dołączę do twojej watahy.-Powiedziałam z uśmiechem ale niepewnie.
-Witam w domu.-Powiedział.
<Co dalej?>
-Witam w domu.-Powiedział.
<Co dalej?>
Od Tristi CD Hachiego
Kiedy wyszłam moim oczom ukazał się całkiem przystojny wilk.
-Tristia,poznaj Mausumiego,Mausumi,poznaj Tristię.-Powiedział Hachi.
-Cześć.-Powiedział.
-Witam.-Odpowiedziałam. Wiedziałam,że chcą mnie z nim zeswatać. Postanowiłam jednak dać mu szansę.-Idziemy się przejść?-Zaproponowałam.
-T-tak-Odpowiedział.
<Co dlaje Mausumi?>
-Tristia,poznaj Mausumiego,Mausumi,poznaj Tristię.-Powiedział Hachi.
-Cześć.-Powiedział.
-Witam.-Odpowiedziałam. Wiedziałam,że chcą mnie z nim zeswatać. Postanowiłam jednak dać mu szansę.-Idziemy się przejść?-Zaproponowałam.
-T-tak-Odpowiedział.
<Co dlaje Mausumi?>
Od Chek'a Do Cretix
- Wiesz nadajesz się do naszej watahy a ja bardzo nie chcę z tobą konkurować powiedziałem ...
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Hachiko Do Temi
- Masz rację - powiedziałem - Chodź - powiedziałem i machnąłem łapą i pobiegłem do jaskini przyjaciela powiedziałem mu ,że mam dla niego niespodziankę . Gdy dotarliśmy na miejsce jaskini wilczycy ona wyszła i powiedziała do mego przyjaciela :
(Co powiedziałaś Aguato ? )
(Co powiedziałaś Aguato ? )
Od Catrix CD Cheka
-W-wiesz...tylko t-to byłoby chyba trochę nie w porządku porzucać jedną watahę dla drugiej...w sumie dlaczego chcesz,żebym to zrobiła?-Zapytałam cicho.
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Temi CD Hachiego
-Poradzi sobie. Też jestem strasznie nieśmiała-jak wiesz-a jakoś sobie radzę....
<Co dalej?>
<Co dalej?>
Od Hachiko Do Temi
- Nawet nieźle ale wiesz z nim może być mały problem jest lekko nieśmiały ...
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Cheka Do Catrix
- Wiesz jesteś spoko wilczycą może chciała byś dołączyć do mojej watahy ?
( co ty na to ? )
( co ty na to ? )
Od Temi CD Hachiego
-Więc co powiesz na Mausumi?
-Może być...jaki więc jest twój plan?
-Cóż. To nic wielkiego. Przedstawimy ich sobie i zobaczymy jak się sprawa potoczy.-Powiedziałam cichutko.-Co ty na to?
<Co ty na to?>
-Może być...jaki więc jest twój plan?
-Cóż. To nic wielkiego. Przedstawimy ich sobie i zobaczymy jak się sprawa potoczy.-Powiedziałam cichutko.-Co ty na to?
<Co ty na to?>
Od Catrix
Wyszłam ze swojej jaskini żeby się przejść. Po jakimś czasie napotkałam jakiegoś wilka. Przedstawił się jako "Chek". Spędziliśmy razem cały dzień rozmawiając i się śmiejąc. Po jakimś czasie on powiedział:
<Co powiedziałeś Chek?>
<Co powiedziałeś Chek?>
Od Hachiko Do Temi
- Myślę ,że weźmy zobaczmy kogoś kto ma taki żywioł jak ona co ty na to ?
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Temi CD Hachiego
-Mam plan,tylko powiedz czy masz kogoś kogo moglibyśmy zeswatać z Tristią?
<Co dalej Hachi?>
<Co dalej Hachi?>
Od Shinriego Do Timore
Była bezwzględna nie bałem się jej więc odszedłem nic nie mówiąc ale z uśmiechem na twarzy.
Od Hachiko Do Tenebi
Kiedy ona mi wszystko powiedziała zrozumiałem ten błąd i 'uknułem' plan razem z Tenebis ,żeby pomóc wilczycy znaleźć jej jedynego i pomóc jej spełnić marzenia Tenebis powiedziała ,że ma plan :
(Jaki plan ? )
(Jaki plan ? )
Od Timore CD Shiniri
-Co słyszałeś?-Zapytałam bez wyrazu...
-Zdaje się,że wszystko. Pięknie śpiewasz...
-Nie waż się nikomu tego mówić,bo jeśli powiesz,zabiję ciebie i tego komu powiedziałeś. Rozumiesz?
-Tak jest!-Zaśmiał się.
-Nie żartuję...
-Wyluzuj.
<Co dalej Shiniri?>
-Zdaje się,że wszystko. Pięknie śpiewasz...
-Nie waż się nikomu tego mówić,bo jeśli powiesz,zabiję ciebie i tego komu powiedziałeś. Rozumiesz?
-Tak jest!-Zaśmiał się.
-Nie żartuję...
-Wyluzuj.
<Co dalej Shiniri?>
Od Temi CD Ary
Długo myślałam nad tym co powiedziała Are. Nie spałam całą noc zastanawiając się co mogłabym zrobić. W końcu postanowiłam pogadać z wilczycą. Pobiegłam do jej jaskini i zapukałam. Usłyszałam zaspane:
-Taaaaak?
-P-przpraszam. M-możemy porozmawiać?
-W środku nocy?
-T-tak...przepraszam...
-Właź...-Powiedziała. Weszłam. W jej jaskini było przepięknie. Same wodospady i jeziora. Ona leżała w jednym z małych,ciepłych jeziorek.
-Czego chcesz?-Zapytała.
-Ch-chcę się zapytać...czemu złamałaś serca przyjaciół mojego przyjaciela...czemu jesteś taka bezwzględna i bezuczuciowa...przepraszam...
-Wszyscy są tacy sami...-Mruknęła.
-S-słucham?
-Żaden nie kochał mnie na prawdę. Chcieli tylko mieć ładną dziewczynę do chwalenia się mną. Mam uczucia. Na początku bardzo mi przeszkadzało być otoczoną facetami ze sztucznymi uczuciami...później przywykłam...odpychałam ich po prostu...oni uważają to za złamane serca...ale wiesz co ci powiem? Żaden nie próbował dalej. Każdy dał za wygraną po jednym moim zdaniu "Daj sobie spokój". Gdyby mnie na prawdę kochali,próbowali by dalej. Myślisz,że to nie jest bolesne? Wiedzieć,że nie masz kogoś,kto by cię szczerze kochał? Możesz uważać mnie za potwora...pfff...wszyscy uważają mnie za potwora....a ja po prostu chcę być szczęśliwa...zakochać się...mieć szczeniaki...zestarzeć się i umrzeć...przez to,że jestem córką syreny jestem nieśmiertelna,ale jestem dumna z tego kogo córką jestem...to skomplikowane...
Następnego dnia opowiedziałam wszystko Hachiemu. On na to:
<Co dalej Hachi?>
-Taaaaak?
-P-przpraszam. M-możemy porozmawiać?
-W środku nocy?
-T-tak...przepraszam...
-Właź...-Powiedziała. Weszłam. W jej jaskini było przepięknie. Same wodospady i jeziora. Ona leżała w jednym z małych,ciepłych jeziorek.
-Czego chcesz?-Zapytała.
-Ch-chcę się zapytać...czemu złamałaś serca przyjaciół mojego przyjaciela...czemu jesteś taka bezwzględna i bezuczuciowa...przepraszam...
-Wszyscy są tacy sami...-Mruknęła.
-S-słucham?
-Żaden nie kochał mnie na prawdę. Chcieli tylko mieć ładną dziewczynę do chwalenia się mną. Mam uczucia. Na początku bardzo mi przeszkadzało być otoczoną facetami ze sztucznymi uczuciami...później przywykłam...odpychałam ich po prostu...oni uważają to za złamane serca...ale wiesz co ci powiem? Żaden nie próbował dalej. Każdy dał za wygraną po jednym moim zdaniu "Daj sobie spokój". Gdyby mnie na prawdę kochali,próbowali by dalej. Myślisz,że to nie jest bolesne? Wiedzieć,że nie masz kogoś,kto by cię szczerze kochał? Możesz uważać mnie za potwora...pfff...wszyscy uważają mnie za potwora....a ja po prostu chcę być szczęśliwa...zakochać się...mieć szczeniaki...zestarzeć się i umrzeć...przez to,że jestem córką syreny jestem nieśmiertelna,ale jestem dumna z tego kogo córką jestem...to skomplikowane...
Następnego dnia opowiedziałam wszystko Hachiemu. On na to:
<Co dalej Hachi?>
sobota, 20 września 2014
Od Arc Do Tebis
Puk , Puk - zapukałam myśląc ,że może spać .
-Kto tam ?
- Jestem przyjaciółką Hachko widzę ,że się z nim lubisz 'bawić '
- Tak ale czemu tu jesteś ?
- Ponieważ chce ci wytłumaczyć dlaczego on tak szybko uciekł .
- Poczekaj ty nas śledziłaś ?
- Może ,trochę zresztą to nieważne wytłumaczę ci więc Hachiko stracił przyjaciół ponieważ ona łamała im serca na pół on był smutny ,że jego przyjaciele mówią : ' Co ty wiesz o rozstaniu i złamanym sercu ' on się załamał i trafił na nas to wszystko cześć !
Powiedziałam i wyszłam z jej jaskini .
(Co dalej Tenebis ? )
-Kto tam ?
- Jestem przyjaciółką Hachko widzę ,że się z nim lubisz 'bawić '
- Tak ale czemu tu jesteś ?
- Ponieważ chce ci wytłumaczyć dlaczego on tak szybko uciekł .
- Poczekaj ty nas śledziłaś ?
- Może ,trochę zresztą to nieważne wytłumaczę ci więc Hachiko stracił przyjaciół ponieważ ona łamała im serca na pół on był smutny ,że jego przyjaciele mówią : ' Co ty wiesz o rozstaniu i złamanym sercu ' on się załamał i trafił na nas to wszystko cześć !
Powiedziałam i wyszłam z jej jaskini .
(Co dalej Tenebis ? )
Od Shinri Do Timore
Kiedy rzuciła się na mnie jakaś wilczyca zamknąłem oczy czekając na ostateczny cios kiedy ona ze mnie zeszła mówiąc :
-Znam cię , byłeś z innymi wilkami z tamtej watahy i czemu ty do cholery się nie bronisz ?
- Ja po prostu nie jestem agresywny ,może trochę szalony ale nie agresywny ...
- Jestem Timore a ty ?
- Jestem Shinri ...
Ona spojrzała się na mnie i zapytała szczęśliwa :
( O co mnie zapytałaś ? )
-Znam cię , byłeś z innymi wilkami z tamtej watahy i czemu ty do cholery się nie bronisz ?
- Ja po prostu nie jestem agresywny ,może trochę szalony ale nie agresywny ...
- Jestem Timore a ty ?
- Jestem Shinri ...
Ona spojrzała się na mnie i zapytała szczęśliwa :
( O co mnie zapytałaś ? )
Od Timore CD Limo
Kiedy Limo poszedł,położyłam się znowu na skarpie i myślałam...on jest inny...inny niż wszyscy...wie co to ból i samotność...zaczęłam śpiewać swoją piosenkę,którą śpiewam co wieczór. Wtedy usłyszałam za sobą szelest liści. Rzuciłam się na sprawcę.
<Kim jesteś?>
<Kim jesteś?>
Od Limo Do Timore
- Pięknie się śmiejesz a teraz musze już wrócić do domu cześć !
- Hej ! - powiedziała
- Hej ! - powiedziała
Od Tenbi CD Hachiko
Nie wiedziałam co mam robić więc pobiegłam do jaskini. Niedługo później usłyszałam ciche pukanie.
<Kto to był?>
<Kto to był?>
Od Timore CD Limo
-A co,podoba ci się?
-Jest piękny-Zaśmiał się. Parsknęłam śmiechem.-I to rozumiem.
-Nienawidzę cię!-Powiedziałam przez śmiech,którego nie umiałam zatrzymać. Pierwszy raz odkąd moja wioska zginęła śmiałam się szczerze i do bólu.
<Co dalej Limo?>
-Jest piękny-Zaśmiał się. Parsknęłam śmiechem.-I to rozumiem.
-Nienawidzę cię!-Powiedziałam przez śmiech,którego nie umiałam zatrzymać. Pierwszy raz odkąd moja wioska zginęła śmiałam się szczerze i do bólu.
<Co dalej Limo?>
Od Hachiego Do Tenbi
- To zdradziecka żmija złamała serca i nie tylko moich znajomych ...
- Ale ....
- Przestań proszę muszę iść - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek i pobiegłem :
(Co dalej Tenbi? )
- Ale ....
- Przestań proszę muszę iść - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek i pobiegłem :
(Co dalej Tenbi? )
Od Hachkio Do Tenebis
Spojrzałem na wilczyce i wyszedłem z wody za mną pobiegła Tenebis krzycząc :
( Co krzyczałaś Tenebi ?)
( Co krzyczałaś Tenebi ?)
Od Limo Do Timore
- Nie no czy ja widzę uśmiech ?- uśmiechnąłem się i przeglądnąłem się . Ona uśmiechnęła i uderzyła mnie lekko w ramię a drugą łapą zakryła pysk - Ej pokarz ten uśmiech czemu tak nie wyglądasz na co dzień co ? - uśmiechnąłem się zabierając łapę z jej pyska .
(Co ? )
(Co ? )
Od Tenebris CD Hachiego
-No,no,no. Nie przeszkadzajcie sobie. Bawcie się dalej.-Powiedziała nieznajoma.
-Jak ci na imię?-Szepnęłam.
-Jestem Tristia. Jestem nowa w watasze.
<Co dalej Hachi?>
-Jak ci na imię?-Szepnęłam.
-Jestem Tristia. Jestem nowa w watasze.
<Co dalej Hachi?>
Od Timore CD Limo
Uśmiechnęłam się.
-Możemy być przyjaciółmi. Nikim więcej...-Powiedziałam
<Co dalej Limo?>
-Możemy być przyjaciółmi. Nikim więcej...-Powiedziałam
<Co dalej Limo?>
Od Limo Do Timore
- Już mi powiedziałaś prawdę czemu dalej drwisz w ten sam temat wiem jak to kogoś stracić miałem przyjaciół oni zginęli nasza planeta wybuchła na milion kawałków moja rodzina przeżyła a ja straciłem tych których miałem na co dzień wiem jak to jest Timore nie chce byś była sama bo wiem ,że potrzebujesz mieć kogoś kto cię pocieszy albo pomoże a gwarantuje ci ,że nigdy cię nie opuszczę ...
( Co ty na to ? )
( Co ty na to ? )
Od Hachiego Do Tenebi
- O dzięki - rzuciłem się na nią łaskocząc ją nagle przeturlaliśmy się do rzeki zaczęliśmy się pluskać gdy przypłynęła jakaś wilczyca :
( Kto to Tenebis ? )
( Kto to Tenebis ? )
Od Timore CD Limo
-Wybacz,ale jestem stworzona do bycia samej...nie chcę mieć czegoś,do czego mogę wrócić,co mogę bronić...w życiu przegrałam tylko jedną walkę...broniłam wtedy moich przyjaciół...i...poległam...stwór pożarł ich na moich oczach...kawałek po kawałku...nadal słyszę ich krzyki,widzę ich twarze...pamiętam imiona i twarze każdego mojego przyjaciela,który zginął i każdego,który zdradził. Każdego,który odszedł i wystawił...Pamiętam dokładnie każdy dzień mojej samotnej tułaczki i wiesz co? Samotność to choroba śmiertelna,jednak ja wolę być sama i nie mieć czego stracić i dbać tylko o siebe...wolę takie życie...bo utrata kogoś jest gorsza od samotności.
<Co dalej Limo?>
<Co dalej Limo?>
Od Temi CD Hachiego
-Dziękuję ci...-Szepnęłam. Znowu byłam tą starą,nieśmiałą i cichą Temi.
Niedługo potem,byliśmy już na łące,którą pokazał mi Hachi.
-Ale tu pięknie!-Powiedziałam już plecąc wianek. Kiedy go skończyłam wsadziłam go na głowę Hachiego i padłam ze śmiechu. Ocierając łezkę powiedziałam:
-Pasuje ci!
<Co dalej hachi?>
Niedługo potem,byliśmy już na łące,którą pokazał mi Hachi.
-Ale tu pięknie!-Powiedziałam już plecąc wianek. Kiedy go skończyłam wsadziłam go na głowę Hachiego i padłam ze śmiechu. Ocierając łezkę powiedziałam:
-Pasuje ci!
<Co dalej hachi?>
Od Hachikko Do Tenebi
- To że potrafisz się wyżalić to znaczy ,że jesteś silna zarówno fizycznie jak i psychicznie . - powiedziałem podnosząc łapą jej głowę .
(Co ty na to Tenebis ? )
(Co ty na to Tenebis ? )
Od Limo Do Timore
- Przykro mi ale znam powiedzenie " Co cię nie zabije to cię wzmocni " też często mówię : Nie patrz w przeszłość patrz teraz na ludzi którzy z tobą są którzy cię lubią , kochają :
( Co ty na to Timore )
( Co ty na to Timore )
Od Temi CD Hachiego
-Przepraszam...
-Za co mnie przepraszasz?-Zapytał.
-Za to,że musisz tu siedzieć i wysłuchiwać moich jęków...jestem nieznośna...
<Co dalej Hachi?>
-Za co mnie przepraszasz?-Zapytał.
-Za to,że musisz tu siedzieć i wysłuchiwać moich jęków...jestem nieznośna...
<Co dalej Hachi?>
Od Timore Cd Limo
-Nie boję się odejścia. Nie boję się już niczego...
-Więc czemu...
-Nie ufam nikomu. Nie jestem tą samą Timore co kiedyś...
-Coś się stało?
-Nic wielkiego...tylko moje życie legło w gruzach,a wszyscy bliscy,przyjaciele i rodzina spłonęli...niektórzy żywcem inni mieli więcej szczęścia...-Powiedziałam z ironią w głosie.
<Co dalej Limo?>
-Więc czemu...
-Nie ufam nikomu. Nie jestem tą samą Timore co kiedyś...
-Coś się stało?
-Nic wielkiego...tylko moje życie legło w gruzach,a wszyscy bliscy,przyjaciele i rodzina spłonęli...niektórzy żywcem inni mieli więcej szczęścia...-Powiedziałam z ironią w głosie.
<Co dalej Limo?>
Od Hachiko Do Tenebi
- Nie zgubiłaś się ponieważ jestem z tobą - złapałem jej łapę i spojrzałem jej głęboko w oczy ona rzuciła mi się na szyję mówiąc :
( Co powiedziałaś Tenbis ? )
( Co powiedziałaś Tenbis ? )
Od Limo Do Timore
-Mówisz ,że boisz się odejścia a ty właśnie mówisz bym odszedł ja nie chcę cię zostawiać bo wiem ,że się dogadamy pomimo naszych różnych charakterów czemu mi nie ufasz ? Proszę powiedz mi ...
( Co powiesz Timore ? )
( Co powiesz Timore ? )
Od Temi CD Hachiko
-Ja...nie wiem już co mam robić...to wszystko...nie znam cię...ty nie znasz mnie...zgubiłam się w tym lesie...w lesie mojego życia...
<Co dalej Hachi?>
<Co dalej Hachi?>
Od Timore CD Limo
Nagle spoważniałam i odsunęłam się od niego.
-Nie jestem tego typu wilkiem. Łamię serca i odpycham przyjaźń. Odejdź zanim i ty zostaniesz zraniony...
-Czemu wszystkich od siebie odpychasz?
-Żeby mniej bolało kiedy odejdą...
-Timore...
-Odejdź.-Warknęłam.
<Co dalej Limo?>
-Nie jestem tego typu wilkiem. Łamię serca i odpycham przyjaźń. Odejdź zanim i ty zostaniesz zraniony...
-Czemu wszystkich od siebie odpychasz?
-Żeby mniej bolało kiedy odejdą...
-Timore...
-Odejdź.-Warknęłam.
<Co dalej Limo?>
Od Hachiko do Tenebis
Gdy usłyszałem tą historię spojrzałem na Corpoise mówiąc w myślach 'odejdź' i pobiegłem za Tenebis kiedy ją dogoniłem usiadłem przed nią i wyznałem jej uczucia ona się popatrzała i powiedziała z łzami :
( Co powiedziałaś Tenebis ? )
( Co powiedziałaś Tenebis ? )
Od Limo Do Timore
-Ty mnie lubisz
- Co ja cię nie lubię ! -powiedziała oburzona
- I to bardzo mnie lubisz - powiedziałem. Ona podeszła chciała mnie walnąć w pysk ja złapałem jej łapę i położyłem na ziemi bez agresji po kilku razach się zmęczyła i powiedziała :
- Może trochę
( Co dalej Timore ?)
- Co ja cię nie lubię ! -powiedziała oburzona
- I to bardzo mnie lubisz - powiedziałem. Ona podeszła chciała mnie walnąć w pysk ja złapałem jej łapę i położyłem na ziemi bez agresji po kilku razach się zmęczyła i powiedziała :
- Może trochę
( Co dalej Timore ?)
Od Timore CD Limo
-Ale bez takiego charakteru nie była by taka silna.-Mruknęłam. On się tylko zaśmiał.-Z czego się śmiejesz?
-Z niczego.-Udał niewiniątko.
<Co dalej Limo?>
-Z niczego.-Udał niewiniątko.
<Co dalej Limo?>
Od Tenebris CD Corpoise
-Koch...-Szepnęłam-...Przestańcie!-Krzyknęłam ze łzami w oczach. Wszyscy spojrzeli się na mnie.-Chcecie się tu pozabijać?
-Tenebris...-Szepnął Corpise
-NIE!-Krzyknęłam z zamkniętymi oczami i spuszczoną głową.-Żadna magia ani umiejętność nie powinna służyć zabijaniu,a tym bardziej zazdrość czy zemsta! Jesteście rodziną,czyż nie? Od kiedy między sobą walczy rodzina? Ten sam gatunek? Nie bądźmy tacy jak ludzie. Powinniśmy żyć w zgodzie a nie walczyć...spójrzcie na siebie. Jak nisko jeszcze zamierzacie upaść? N-nie walczcie! Kocham cię Corpise...-Spojrzałam na Corpise. Łzy spłynęły mi po policzkach.-Ale ty wolisz Timore i w pełni to szanuję...j-ja po prostu nie chcę już widzieć walk...nie chcę...każde życie jest warte tyle samo. Żadne mniej czy więcej. Wszyscy jesteśmy równi. Czy to alpha,czy to beta,albo zwykły wilk. Nie ma różnicy. Są wilki,które są darzone szacunkiem ze względu na siłę. To nie jest złe,chcieć być tak potężnym jak inni i uczyć się od innych...j-ja...ja...-Przerwałam,odetchnęłam i kontynuowałam-to wszystko co chciałam powiedzieć-Szepnęłam po czym odeszłam. Wszyscy stali osłupieni tylko Timore wydawała się to wszystko olewać.
<Co dalej wilki?>
-Tenebris...-Szepnął Corpise
-NIE!-Krzyknęłam z zamkniętymi oczami i spuszczoną głową.-Żadna magia ani umiejętność nie powinna służyć zabijaniu,a tym bardziej zazdrość czy zemsta! Jesteście rodziną,czyż nie? Od kiedy między sobą walczy rodzina? Ten sam gatunek? Nie bądźmy tacy jak ludzie. Powinniśmy żyć w zgodzie a nie walczyć...spójrzcie na siebie. Jak nisko jeszcze zamierzacie upaść? N-nie walczcie! Kocham cię Corpise...-Spojrzałam na Corpise. Łzy spłynęły mi po policzkach.-Ale ty wolisz Timore i w pełni to szanuję...j-ja po prostu nie chcę już widzieć walk...nie chcę...każde życie jest warte tyle samo. Żadne mniej czy więcej. Wszyscy jesteśmy równi. Czy to alpha,czy to beta,albo zwykły wilk. Nie ma różnicy. Są wilki,które są darzone szacunkiem ze względu na siłę. To nie jest złe,chcieć być tak potężnym jak inni i uczyć się od innych...j-ja...ja...-Przerwałam,odetchnęłam i kontynuowałam-to wszystko co chciałam powiedzieć-Szepnęłam po czym odeszłam. Wszyscy stali osłupieni tylko Timore wydawała się to wszystko olewać.
<Co dalej wilki?>
Od Alvis'a Do Tenebis
Po chwili stałem się wilkiem w jej wieku wszedłem do zbroi i położyłem się tuż obok niej zamknąłem oczy a kiedy się obudziłem jej już nie było :
( Gdzie jesteś Tenebis ? )
( Gdzie jesteś Tenebis ? )
Od Limo Do Timore
- Wiesz po mimo to i tak taka silna wilczyca jak ty bez charakterku takiego by przeszła jeszcze 40000000000000000000 lat - uśmiechnąłem się
( Co ty na to Timore ? )]
( Co ty na to Timore ? )]
Od Corpoise Do Timore
Gdy usłyszałaem o bitwie pomiędzy moimi moją rodziną a Timore ruszyłem w strone watahy kiedy zobaczyłem Timore lecącą na Chek'a z mieczem rzuciłem się na nią ale ona wgrytzła mi się w ramię ponieważ nie byłem już wilkiem :
- Ałuuuuu !!!! - zawyłem zmieniając się w wilka

- C-c-oo-rpoise ?! - krzykeła Timore
- Brr tak - powiedziałem ..
- Ale co ty tu robisz ?
- Nie pozwolę by ktoś cię skrzywdził .
- Ja sobie poradzę nie potrzebuje twojej pomocy jasne ?
- Nie ,nie pozwolę ci znowu mnie zostawić - powiedziałem i pocałowałem ją po chwil zamieniając się ponownie w człowieka ... po chwili mój ojciec powtórzył mój czyn :
- Synu to ty ?
- Tak Grrrr ! - zamieniłam się w smoka .
- Spokojnie .... - powiedziała Tenebis.
- Spadaj i się nie wtrącaj ...
- Po co tu przylazłeś ? - zapytał Demon
- Bo mnie boli ,że robicie krzywdę mojej dziewczynie którą kocham ale wiem ,że ona tego do mnie nie czuje ...
Nagle wbiegł Chek i przetrącił mną o drzewo mówiąc :
- Timore jest moja ty cymbale !
- Grrrr spadaj ! - ja podniosłem się i wbiegłem na niego jako człowiek on się powiększył do mojego rozmiaru i zaczęła się walka . Nagle Tenbis krzyknęła :
- Koch...
( Dokończ Tenebis )
Od Sithus Do Tenebis
-Wiesz ja też nie mam pięknej przeszłość i cieszę się ,że mam kogoś takiego jak ty w mojej watasze...
Od Timore CD Limo
-Tak to się robi.-Powiedziałam.-Jak zamierzasz mnie naśladować,to rób to dobrze...-Mruknęłam.
-Coś ty taka ostra?-Zapytał wilczur.
-Bo gdybym taka nie była,nie byłoby mnie już w śród żywych...
<Co dalej Limo?>
-Coś ty taka ostra?-Zapytał wilczur.
-Bo gdybym taka nie była,nie byłoby mnie już w śród żywych...
<Co dalej Limo?>
Od Timore CD Cheka
Już miałam odejść kiedy jeden z nich zapytał zamyślony:
-Czekaj...czy to nie ty jesteś tą...w której zakochał się Corpoise?
-Ten idiota źle wybiera partnerki. To go czegoś mam nadzieję nauczyło...nara...-Nim się zorientowałam wszystkie wilki się na mnie rzuciły. Wyślizgnęłam się z ich łap i wskoczyłam na drzewo wyjmując miecz.
<Co dalej wilki?>
-Czekaj...czy to nie ty jesteś tą...w której zakochał się Corpoise?
-Ten idiota źle wybiera partnerki. To go czegoś mam nadzieję nauczyło...nara...-Nim się zorientowałam wszystkie wilki się na mnie rzuciły. Wyślizgnęłam się z ich łap i wskoczyłam na drzewo wyjmując miecz.
<Co dalej wilki?>
Od Timore CD Sithus
Kiedy przeczytałam list byłam wściekła. Cóż za nieodpowiedzialność! Nie pisałam się na takie coś! Nie jestem wilkiem stadnym,a co dopiero żeby przewodzić tym stadem...była alpha zapewne już innych zawiadomiła...będę szukać następcy,a póki co...muszę być alphą...
Od Tenebris CD Alvina
-Ale jesteś wielki...szybko rośniesz-Zaśmiałam się. On też się uśmiechnął.
-To jeszcze nic! Będę największym i najwspanialszym wilkiem na ziemi,a ty będziesz tam na szczycie razem ze mną.-Powiedział robiąc pozę bohatera.
-Pragniesz władzy?-Zapytałam.
-Szacunku...kiedy będę na szczycie każdy będzie mnie szanował. Już nikt nie będzie mnie poniżał ani śmiał się ze mnie...
-Z taką zbroją masz wiele możliwości.
-Tak! Sam ją zbudowałem!
-Tak myślałam...-Położyłam się wzdychając.-Masz wielkie marzenia. Życzę ci,abyś je spełnił i to prędzej niż później.-Powiedziałam i przymknęłam na chwilę oczy.
<Co dalej Alv?>
-To jeszcze nic! Będę największym i najwspanialszym wilkiem na ziemi,a ty będziesz tam na szczycie razem ze mną.-Powiedział robiąc pozę bohatera.
-Pragniesz władzy?-Zapytałam.
-Szacunku...kiedy będę na szczycie każdy będzie mnie szanował. Już nikt nie będzie mnie poniżał ani śmiał się ze mnie...
-Z taką zbroją masz wiele możliwości.
-Tak! Sam ją zbudowałem!
-Tak myślałam...-Położyłam się wzdychając.-Masz wielkie marzenia. Życzę ci,abyś je spełnił i to prędzej niż później.-Powiedziałam i przymknęłam na chwilę oczy.
<Co dalej Alv?>
Od Limo Do Timore
- Hej sorry za to ,że powiedziałem ,że jesteś za młoda na uczenie wilków ...
- Ehh ... to nic ...
- A wiesz ,że Blood cały czas próbuje robić to co ty ?
- Taaa t o super .. -powiedziała nie zbyt za chętnie . Nagle przybiegł Blood próbując wykonać ten skok co ona ale nie zbyt mu się udał ona podbiegła mówiąc :
- Nie tak głuptasie pokazała mu skok mówiąc :
( Co powiedziałaś ? )
- Ehh ... to nic ...
- A wiesz ,że Blood cały czas próbuje robić to co ty ?
- Taaa t o super .. -powiedziała nie zbyt za chętnie . Nagle przybiegł Blood próbując wykonać ten skok co ona ale nie zbyt mu się udał ona podbiegła mówiąc :
- Nie tak głuptasie pokazała mu skok mówiąc :
( Co powiedziałaś ? )
Od Cheka Do Demona i Reszty
- Kim jesteś ?
- Jestem wilczycą która dba o swoją watahę ! - z tymi słowami wyłoniła się Arc kiedyś Are mówiąc :
- Timore ?
- Mo-oże -przycichła lekko - Are ?
- Tak ale teraz jestem Arc ....
- A... aa gdzie Corpoise ?
- Nie wiem ...
- Więc przyszłam po niego ...
- Ale go tu nie ma ...
- Jak To !!! - krzyknęła Arc - MUSI BYĆ !!!
- Spokojnie siostra on się znajdzie - powiedziałem i uspokoiłem ją .
( Co powiesz Timore ?)
- Jestem wilczycą która dba o swoją watahę ! - z tymi słowami wyłoniła się Arc kiedyś Are mówiąc :
- Timore ?
- Mo-oże -przycichła lekko - Are ?
- Tak ale teraz jestem Arc ....
- A... aa gdzie Corpoise ?
- Nie wiem ...
- Więc przyszłam po niego ...
- Ale go tu nie ma ...
- Jak To !!! - krzyknęła Arc - MUSI BYĆ !!!
- Spokojnie siostra on się znajdzie - powiedziałem i uspokoiłem ją .
( Co powiesz Timore ?)
Od Demona Do Tenebis i Watahy
Gdy złapałem i rzuciłem wilczycą powiedziałem :
- Hej patrzcie mam jedzonko dla Jetrho - powiedziałem uśmiechając się . Jetrho wyszedł na przeciw wilczycy oblizał się i chciał się żucić kiedy na środek Leo mój tata ....
- Stop nikt nikogo nie będzie jadł ani zabijał mamy znaleźć osobę która złamała srece mojemu synu pamiętacie Corpoise - dziewczyna zrobiła duże oczy nagle w środek akcji wbiegła wilczyca podobna do tej co leżała za Leo krzycząc :
- Co tu się do diaska dzieje !
( Chek wyszedł i powiedział co powiedziałałeś bracie ? )
- Hej patrzcie mam jedzonko dla Jetrho - powiedziałem uśmiechając się . Jetrho wyszedł na przeciw wilczycy oblizał się i chciał się żucić kiedy na środek Leo mój tata ....
- Stop nikt nikogo nie będzie jadł ani zabijał mamy znaleźć osobę która złamała srece mojemu synu pamiętacie Corpoise - dziewczyna zrobiła duże oczy nagle w środek akcji wbiegła wilczyca podobna do tej co leżała za Leo krzycząc :
- Co tu się do diaska dzieje !
( Chek wyszedł i powiedział co powiedziałałeś bracie ? )
Od Sithus Do Timore
Z dnia na dzień czułam się gorzej z utratą tylu członków postanowiłam odejść i dać przewodnictwo Timiore . Więc napisałam jej list i położyłam jej na łóżku by nie odleciał sama wybrałam się na odejście więc tak się kończy moja historia .
(Przeczytałaś List Timore ? )
(Przeczytałaś List Timore ? )
Od Alvin'a Do Tenebis
Byłem szczęśliwy ,że Tenebis jest szczęśliwa ona nie wiedziała o mnie tylu rzeczy a opiekowała się mną to było cudowne z jej strony ... Nagle poczułem wzrost w sile jakby dodało mi lat więc wyszedłem ze zbroi a widząc oczy jak pięć złotych monet u Tenenbis która mówiła tak :
<Co powiedziałaś Tenebis >
JA GDY WSZŁEM ZE ZBROI :
<Co powiedziałaś Tenebis >
JA GDY WSZŁEM ZE ZBROI :
czwartek, 18 września 2014
Od Timore
Kiedy chodziłam sobie po watasze,napotkałam jakiegoś błękitnego wilka. Kiedy mnie zobaczył zaniemówił na chwilę,a później powiedział,a właściwie wyszeptał:
-Piękna jesteś...
-Czego chcesz?-Zapytałam niewzruszona.
-Och! W-wybacz. Mam na imię Blo. A jak brzmi twoje?
-Myślę iż nie jest ci potrzebne je znać.
-Mimo wszystko,podasz mi je?-Nalegał.
-Timore-Mruknęłam i odeszłam. Kiedy chodziłam po pustkowiu, zaatakował mnie ogromny potwór podobny do smoka. Zadał kilka ciosów,które chybiły. Wbiegłam po jego grzbiecie i wbiłam miecz w jego kark z łatwością. Wylądowałam na ziemi tyłem do niego i strzepnęłam z miecza jego czarną maź i schowałam go do pochwy. Za mną odezwał się głos:
-Super! Jak nabyłaś te umiejętności?!
-Nie da się inaczej zdobyć umiejętności i doświadczenia jak ciężki,morderczy,wieloletni trening. Inaczej zdobędziesz "umiejętności" tylko na pokaz.
-Nie podniecaj się byle czym Blood.-Powiedział inny wilk czochrając go po głowie.
-Tsi.-Prychnęłam pod nosem i zaczęłam odchodzić bez słowa.
-Jest o sto lat za młoda żeby mogła pouczać szczenięta.-Powiedział. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Ciekawe co powie za sto lat...jak dożyje.
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Leżałam i rozmyślałam o wielu rzeczach. M.in. o zachowaniu tamtego niebieskiego wilka. Przecież nie mam w sobie nic kobiecego. Ani wdzięku,ani urody...jestem stworzona do walki,a nie flirtów. Nim się zorientowałam nastał ranek. Rozciągnęłam się i wstałam szukając jeszcze śpiącym wzrokiem spiżarni. Doczłapałam do niej i zjadłam śniadanie zostawiając na "stole" także dla jeszcze śpiącej Melody,po czym wyszłam z jaskini. Minęłam stado jeleni i pobiegłam na swoją ulubioną skarpę. Kiedy leżałam już tam od 5 godzin usłyszałam za sobą głos jakiegoś wilka.
<Kim jesteś?>
-Piękna jesteś...
-Czego chcesz?-Zapytałam niewzruszona.
-Och! W-wybacz. Mam na imię Blo. A jak brzmi twoje?
-Myślę iż nie jest ci potrzebne je znać.
-Mimo wszystko,podasz mi je?-Nalegał.
-Timore-Mruknęłam i odeszłam. Kiedy chodziłam po pustkowiu, zaatakował mnie ogromny potwór podobny do smoka. Zadał kilka ciosów,które chybiły. Wbiegłam po jego grzbiecie i wbiłam miecz w jego kark z łatwością. Wylądowałam na ziemi tyłem do niego i strzepnęłam z miecza jego czarną maź i schowałam go do pochwy. Za mną odezwał się głos:
-Super! Jak nabyłaś te umiejętności?!
-Nie da się inaczej zdobyć umiejętności i doświadczenia jak ciężki,morderczy,wieloletni trening. Inaczej zdobędziesz "umiejętności" tylko na pokaz.
-Nie podniecaj się byle czym Blood.-Powiedział inny wilk czochrając go po głowie.
-Tsi.-Prychnęłam pod nosem i zaczęłam odchodzić bez słowa.
-Jest o sto lat za młoda żeby mogła pouczać szczenięta.-Powiedział. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Ciekawe co powie za sto lat...jak dożyje.
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Leżałam i rozmyślałam o wielu rzeczach. M.in. o zachowaniu tamtego niebieskiego wilka. Przecież nie mam w sobie nic kobiecego. Ani wdzięku,ani urody...jestem stworzona do walki,a nie flirtów. Nim się zorientowałam nastał ranek. Rozciągnęłam się i wstałam szukając jeszcze śpiącym wzrokiem spiżarni. Doczłapałam do niej i zjadłam śniadanie zostawiając na "stole" także dla jeszcze śpiącej Melody,po czym wyszłam z jaskini. Minęłam stado jeleni i pobiegłam na swoją ulubioną skarpę. Kiedy leżałam już tam od 5 godzin usłyszałam za sobą głos jakiegoś wilka.
<Kim jesteś?>
środa, 17 września 2014
Od Tenebris
Kiedy wyszłam ze swojej jaskini i poszłam do lasu,zobaczyłam sporą grupkę wilków,których jeszcze nie widziałam. Mówili coś o wymordowaniu watahy,ale zbytnio się bałam i zaczęłam się wycofywać. W tym momencie stanęłam na suchą gałąź. Jeden z nich mnie zauważył,złapał i rzucił mną między swoich koleżków.
<Co dalej wilki?>
<Co dalej wilki?>
niedziela, 14 września 2014
Od Tenebris CD Alvis'a
-M-może się przejdziemy?-Zaproponowałam. Kiedy szliśmy sobie po lesie,starałam się być silna i nie myśleć o tym co zrobił Corpoise...szłam więc sobie udając,że jestem wesoła i rozmawiając z Alvis'em próbując nie być taka strachliwa i nieśmiała. Jednak po chwili z jego pyska zniknął uśmiech i zapytał:
-Dlaczego płaczesz?-Ja też przestałam się uśmiechać i jak oparzona dotknęłam swojego policzka...był mokry. Próbowałam otrzeć łzy,ale ich było coraz więcej i więcej. Poddałam się i zakryłam pysk łapami leżąc na ziemi. Zakrywając swoje łzy i oczy.
-Nie,nie,nie,nie,nie...nie chcę płakać...to przecież nic...on...nic nie znaczy...znasz go dopiero dwa dni...jesteś taka głupia.-Mamrotałam do siebie.
-O co chodzi? Proszę,nie płacz. Nie lubię patrzeć jak płaczesz...
-P-przepraszam...j-ja po prostu...jestem taka bezużyteczna. Nie umiem nawet nakłonić przy....kolegę,żeby wrócił do watahy...a ja go...koch....nie ważne...chlip.-Poczułam jak Alvis mnie przytulił.
-Wiem co czujesz...
-J-ja jestem taka słaba i do niczego...j-j-j-ja-Szczenię zakryło mi pysk.
-Ciiiii już nic nie mów. Nie wiem o co chodzi,ale jeśli cię porzucił bądź zostawił,nie był dla ciebie przeznaczony...
-Dziękuję Alvis...-W końcu otarłam łzy.
-No i już nie płacz,dobrze?
-Postaram się...
-Dam ci drugą szansę...to już nie płacz,dobrze?
-Heh. Dobrze.-Uśmiechnęłam się.
<Co dalej Alvis?>
-Dlaczego płaczesz?-Ja też przestałam się uśmiechać i jak oparzona dotknęłam swojego policzka...był mokry. Próbowałam otrzeć łzy,ale ich było coraz więcej i więcej. Poddałam się i zakryłam pysk łapami leżąc na ziemi. Zakrywając swoje łzy i oczy.
-Nie,nie,nie,nie,nie...nie chcę płakać...to przecież nic...on...nic nie znaczy...znasz go dopiero dwa dni...jesteś taka głupia.-Mamrotałam do siebie.
-O co chodzi? Proszę,nie płacz. Nie lubię patrzeć jak płaczesz...
-P-przepraszam...j-ja po prostu...jestem taka bezużyteczna. Nie umiem nawet nakłonić przy....kolegę,żeby wrócił do watahy...a ja go...koch....nie ważne...chlip.-Poczułam jak Alvis mnie przytulił.
-Wiem co czujesz...
-J-ja jestem taka słaba i do niczego...j-j-j-ja-Szczenię zakryło mi pysk.
-Ciiiii już nic nie mów. Nie wiem o co chodzi,ale jeśli cię porzucił bądź zostawił,nie był dla ciebie przeznaczony...
-Dziękuję Alvis...-W końcu otarłam łzy.
-No i już nie płacz,dobrze?
-Postaram się...
-Dam ci drugą szansę...to już nie płacz,dobrze?
-Heh. Dobrze.-Uśmiechnęłam się.
<Co dalej Alvis?>
Od Watahy ,,Brothers In Arms''
Kiedy tylko dowiedzieliśmy się ,że Corpoise zabrał rodzinę i uciekł jak najdalej od watahy ,,Hope Pack Of Wolves ' Postanowiliśmy rozwalić watahę i pozabijać niepotrzebne wilki ... Gdy tylko dostrzegliśmy watahę Limo postanowił się rozejrzeć :
*Limo
Kiedy wszedłem na tereny watahy czułem nadal zapach Corpoise a naprawdę Zero ...
*Od Arc ( kiedyś Are )
Kiedy już wiedziałam ,że jestem wilczycą która ma niezłe powodzenie zostałam w śród mojej kochanej watahy .
*Limo
Kiedy wszedłem na tereny watahy czułem nadal zapach Corpoise a naprawdę Zero ...
*Od Chek'a
Wiedziałem ,że Corpoise wruci byłem pewny ... wróci sam...*Od Arc ( kiedyś Are )
Kiedy już wiedziałam ,że jestem wilczycą która ma niezłe powodzenie zostałam w śród mojej kochanej watahy .
Od Alvis'a Do Tenebis
Moja historia zaczęła się od moich urodzin był to 13 Piątek 13 rok był ciemny burzowy dzień moja matka porzuciła mnie , ...wiedząc o moim nieszczęściu które jej i miocie przynosiłem ... po kilku tygodniach znalazł mnie jeleń ... nauczył polować ... i dzięki niemu przeżyłem, trudny okres w moim życiu ... Kiedy Dal (opiekun <jeleń> ) umarł... moje życie straciło sens, na nowo zbudowałem zbroję i ruszyłem w świat ... Kiedy zacząłem walczyć poczułem radość z mordowania nazywano mnie Nie znanym mordercą ... każdy kto wiedział kim jestem nawet na mnie nie spojrzał ... nikt nie wiedział ile mam lat czy też kto był moim ojcem lub matką .... któregoś dnia chodziłem sobie po lesie kiedy wpadła na mnie wilczyca miała ona smutek w oczach spojrzałem na nią ona się wystraszyła ... ja podniosłem jej głowę i zapytałem :
- Czemu się mnie boisz ?
- J-a jj-a ... - zaczęła płakać intensywniej.
- Nie płacz ... tak w ogóle jestem Alvis a ty ?
- Ja jestem Tenebis - powiedziała
- Cóż się stało ,że tak płaczesz ?
- Nie powiem ci nie znam cię ...
- Ale ..
- Nie ! - krzyknęła i padła na ziemię zakrywając pysk łapami .. ja postanowiłem pokazać jej moją twarz wyszedłem ze zbroi i zacząłem ją lekko szturchać pyskiem ... ona spojrzała jednym okiem i zobaczyłem jej uśmiech ... wiem ,że nie spodziewała się szczeniaka no ale cóż ...:
- Czemu siedzisz w tej zbroi ?
- Ponieważ ludzie nie boją się szczeniąt - powiedziałem
- Jesteś strasznie poważny jak na szczeniaka .
- Wcale nie patrz - powiedziałem i zrobiłem minę jak przeważne szczenięta :
- Więc gdzie twoja mama ? - zapytała prawię pękając ze śmiechu. Ja zmieniłem minę i wszedłem do zbroi mówiąc :- Nie mam mamy ...
- A tatę ?
- Nie ...
- A może opiekuna opiekunkę ?
- Nie mój opiekun umarł a mama mnie zostawiła a taty nie znałem ...
- O przepraszam nie chciałam cię urazić - powiedziała kładąc mi łapę na ramieniu .
- Nie to nic - posiedziałem i zdjąłem jej łapę z mojego ramienia
- A możesz mi wyjaśnić wszystko ?
- Jasne - powiedziałem jej całą moją historię a ona zaproponowała :
( Co zaproponowałaś Tenebis ? )
Od Corpoise Skończone istnienie ( Do Tenebris )
- Nie wiem o co ci chodzi ale nie chce już więcej widzieć innych wilków wystarcza mi moja rodzina - ona uciekła wiedziałem ,że coś dziwnego czuła ale nie mogłem po prostu należeć do tej watahy ...
piątek, 12 września 2014
Od Tenebris CD Corpoise
Kiedy dowiedziałam się,że Corpoise opuścił watahę zrobiło mi się bardzo smutno. Był bardzo miły...polubiłam go...wiem,że to głupota...ale postanowiłam go odnaleźć. Wzięłam plecak (jak mają konie) i spakowałam do niego potrzebne rzeczy. M.in. wzięłam mapę,kompas,wodę,jedzenie i potrzebne rzeczy i pobiegłam przed siebie. Ech. Gdybym miała skrzydła byłoby łatwiej...
W nocy w jaskini którą znalazłam żeby schronić się przed nagłym deszczem czytałam mapę przy świecy. Kawałkiem węgla zaznaczałam drogę którą szłam i gdzie byłam oraz wybierałam miejsce które muszę sprawdzić jutro. Spakowałam się,zjadłam i poszłam spać.
Nazajutrz,wstałam,wzięłam rzeczy i poszłam nad rzekę się napić. Słońce dopiero wspinało się na błękitne niebo i było jeszcze prawie ciemno. Corpoise na pewno jeszcze śpi,dlatego skorzystałam z wolnego czasu i popływałam w orzeźwiającej wodzie rzeki. Kiedy wyszłam,otrzepałam się i ruszyłam w drogę. Wieczorem rozłożyłam obóz. Wykreśliłam sprawdzone miejsca i rzuciłam mapą zdenerwowana i załamana. Wstałam,chwyciłam mój miecz,którym zamierzałam się nauczyć posługiwać i zaczęłam walić nim w drzewo.
Po chwili zauważyłam,że moje ciosy nie są aż tak słabe jak myślałam. Nigdy przecież nie walczyłam mieczem. Wtedy zorientowałam się,że jest już ciemno. Położyłam się więc obok mojej torby i zasnęłam...
Następnego dnia z samego rana pobiegłam przed siebie. Miałam dość. Tęskniłam za Corpoise jak za nikim innym. Jak on mógł odejść? Mimo iż znaliśmy się dopiero dwa dni...polubiłam go...i to bardzo...ze łzami w oczach nie patrzyłam gdzie biegnę. Chciałam po prostu jak najszybciej oddalić się od watahy,której trzymałam się całkiem nie daleko tzn. w odległości ok. 5 000km. W pewnym momencie wpadłam na jakiegoś wielkiego czarnego wilka. Odezwał się znajomy głos:
-Co ty tu robisz? Miałaś nie wychodzić z terenów watahy...
-A ty? Co robisz tutaj? Z tymi rzeczami i rodziną? Hmmm? Należysz do watahy-Nigdy nie mówiłam tak głośno i pewnie-...d-do...m-mojego....s-serca...-...nigdy nie mówiłam tak cicho...
<Co dalej Corpoise?>
W nocy w jaskini którą znalazłam żeby schronić się przed nagłym deszczem czytałam mapę przy świecy. Kawałkiem węgla zaznaczałam drogę którą szłam i gdzie byłam oraz wybierałam miejsce które muszę sprawdzić jutro. Spakowałam się,zjadłam i poszłam spać.
Nazajutrz,wstałam,wzięłam rzeczy i poszłam nad rzekę się napić. Słońce dopiero wspinało się na błękitne niebo i było jeszcze prawie ciemno. Corpoise na pewno jeszcze śpi,dlatego skorzystałam z wolnego czasu i popływałam w orzeźwiającej wodzie rzeki. Kiedy wyszłam,otrzepałam się i ruszyłam w drogę. Wieczorem rozłożyłam obóz. Wykreśliłam sprawdzone miejsca i rzuciłam mapą zdenerwowana i załamana. Wstałam,chwyciłam mój miecz,którym zamierzałam się nauczyć posługiwać i zaczęłam walić nim w drzewo.
Po chwili zauważyłam,że moje ciosy nie są aż tak słabe jak myślałam. Nigdy przecież nie walczyłam mieczem. Wtedy zorientowałam się,że jest już ciemno. Położyłam się więc obok mojej torby i zasnęłam...
Następnego dnia z samego rana pobiegłam przed siebie. Miałam dość. Tęskniłam za Corpoise jak za nikim innym. Jak on mógł odejść? Mimo iż znaliśmy się dopiero dwa dni...polubiłam go...i to bardzo...ze łzami w oczach nie patrzyłam gdzie biegnę. Chciałam po prostu jak najszybciej oddalić się od watahy,której trzymałam się całkiem nie daleko tzn. w odległości ok. 5 000km. W pewnym momencie wpadłam na jakiegoś wielkiego czarnego wilka. Odezwał się znajomy głos:
-Co ty tu robisz? Miałaś nie wychodzić z terenów watahy...
-A ty? Co robisz tutaj? Z tymi rzeczami i rodziną? Hmmm? Należysz do watahy-Nigdy nie mówiłam tak głośno i pewnie-...d-do...m-mojego....s-serca...-...nigdy nie mówiłam tak cicho...
<Co dalej Corpoise?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























.jpg)















