Pewnego razu gdy szłam z rodziną na spacer postanowiłam wziąć przybory plastyczne . Nagle ja i moja siostra Lili zaczełyśmy malowąć na papierze różne fajne kwiaty . Po czasie ona gdzieś poszła gdy skończyłam malować krzyknęłam :
- Skończyłam !!! - zobaczyłam ,że nikogo nie ma ani mojej mamy ani Lili nawet mojego taty . Zaczęłam płakać . Płakałam głośno i długo licząc na to ,że mnie usłyszą ... Po chwili poczułam łapę na moim ramieniu odwróciłam się licząc na to ,że jest to może moja mama ktoś inny z mojej rodziny. Ale okazało się ,że jest to jakaś wilczyca. Spojrzałam na nią ona na mnie . Wilczyca otworzyła usta i spytała :
- Czemu płaczesz ?- zapytała delikatnym głosem .
- Bo....... bo się chyba zgubiłam - powiedziałam ocierająć nos
- Jak to chyba ? - zapytała
- No bo malowałam i gdy skończyłam odwróciłam się i nikogo nie było ... - powiedziałam .
- O biedactwo ... Wiesz ja mogę cię ze sobą wziąć ale mam jedno pytanie .
- Jakie ? - zapytałam
- Jak masz na imię ?
- Ja jestem Clo
- A ja jestem Sithus
- Wow ładne imię takie niespotykane . -powiedziałam
- No tak chodzi zabiorę cię do mojego domu zamieszkasz ze mną - powiedziała od tamtej pory jestem w watasze Sithus.