poniedziałek, 13 października 2014

Od Timore CD Limo

Kiedy stałam na skarpie wielkiej góry,patrząc na lasy,rzeki i jeziora widoczne stamtąd,usłyszałam głos Limo: "Timore...". Brzmiał on jak szept. Jak oparzona odwróciłam głowę w stronę dochodzącego głosu,ale nikogo tam nie było...nikogo oprócz małego szczeniaka...mojego "ucznia" o imieniu Nuka.
-Szczeniaku,idziemy!-Powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
-Dlaczego zawsze nazywasz mnie "szczeniaku"? Nigdy nie nazwałaś mnie po imieniu. A ja mam na imię N U K A a nie szczeniak.
-Wiem jak masz na imię.-Mruknęłam...Wtedy skoczył na mnie jakiś dziwny stwór...kolejny do grobu? Jednak ku mojemu zdziwieniu,szczeniak jako pierwszy rzucił się do walki. Mimo iż nie miał czym walczyć,chwycił jakiś patyk i zaczął nim okładać przeciwnika.
-Nie...pozwolę...ci...ranić...mojej...mistrzyni!-Mówił słowo po ciosie. Zaśmiałam się i krzyknęłam:
-Ale wiesz,że mnie nie zranił? Poza tym...to ja powinnam cię chronić.-Powiedziałam do siebie i wyjęłam miecz. Kiedy stwór już chciał zgnieść Nukę,kiedy stał na ziemi,poderżnęłam mu gardło i rzuciłam w przepaść. Schowałam miecz i odwróciłam się do szczeniaka.
-Zdałeś mój test...choć powiem szczerze miałam nadzieję,że oblejesz.-Mruknęłam cicho.-Nuka,od dziś jesteś...moim...uczniem...-Powiedziałam. On straszliwie się ucieszył. Westchnęłam tylko i ruszyłam dalej. Cóż...samotna podróż byłaby lepsza,ale jak się ma u boku towarzysza...dość dojrzałego...jest ok.
<Co u Ciebie Limo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz