Rano,kiedy się obudziłem długo myślałem o Kain. Niedługo po tym,zauważyłem,że nie widzę już dusz. Położyłem swoją łapę na lewym oku. Czy to możliwe? Czyżbym umiał je "wyłączać" i "włączać"? Ucieszyło mnie to,bo mimo iż wiedziałem,że nie mogą nic mi zrobić,bałem się ich.
-Mamo,idę do Cal!
-Dobrze,dbaj o siebie! Tylko nie rozmawiaj z nieznajomymi!
-Mamo,przecież wiem!-Odkrzyknąłem z uśmiechem i pobiegłem. W sumie...wszystko było jak dawniej...musiałem jak najszybciej powiedzieć o tym Cal.
-Panno Californio!-Wykrzyknąłem śpiewającym głosem. Ona uśmiechnięta wybiegła z jaskini,ale kiedy mnie zobaczyła zauważyłem w jej oczach zastanowienie. Kiedy schodziła do mnie oglądała też siebie...czyżby myślała,że podczas nocy wyrośnie jej jakaś nowa część ciała jak na przykład rogi? Zaśmiałem się na samą myśl o tym i kontynuowałem kiedy usiadła obok mnie.
-Wiesz...mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! Już nie widzę tych wilków...zwierząt...hmmm można powiedzieć,że nauczyłem się kontrolować moje oko,ale nie wiem jak je "włączyć"-Zaśmiałem się i opowiedziałem jej o wszystkim,co dowiedziałem się o mojej "magii".
<Co dalej Cal?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz