Kiedy chodziłam sobie po watasze,napotkałam jakiegoś błękitnego wilka. Kiedy mnie zobaczył zaniemówił na chwilę,a później powiedział,a właściwie wyszeptał:
-Piękna jesteś...
-Czego chcesz?-Zapytałam niewzruszona.
-Och! W-wybacz. Mam na imię Blo. A jak brzmi twoje?
-Myślę iż nie jest ci potrzebne je znać.
-Mimo wszystko,podasz mi je?-Nalegał.
-Timore-Mruknęłam i odeszłam. Kiedy chodziłam po pustkowiu, zaatakował mnie ogromny potwór podobny do smoka. Zadał kilka ciosów,które chybiły. Wbiegłam po jego grzbiecie i wbiłam miecz w jego kark z łatwością. Wylądowałam na ziemi tyłem do niego i strzepnęłam z miecza jego czarną maź i schowałam go do pochwy. Za mną odezwał się głos:
-Super! Jak nabyłaś te umiejętności?!
-Nie da się inaczej zdobyć umiejętności i doświadczenia jak ciężki,morderczy,wieloletni trening. Inaczej zdobędziesz "umiejętności" tylko na pokaz.
-Nie podniecaj się byle czym Blood.-Powiedział inny wilk czochrając go po głowie.
-Tsi.-Prychnęłam pod nosem i zaczęłam odchodzić bez słowa.
-Jest o sto lat za młoda żeby mogła pouczać szczenięta.-Powiedział. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Ciekawe co powie za sto lat...jak dożyje.
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Leżałam i rozmyślałam o wielu rzeczach. M.in. o zachowaniu tamtego niebieskiego wilka. Przecież nie mam w sobie nic kobiecego. Ani wdzięku,ani urody...jestem stworzona do walki,a nie flirtów. Nim się zorientowałam nastał ranek. Rozciągnęłam się i wstałam szukając jeszcze śpiącym wzrokiem spiżarni. Doczłapałam do niej i zjadłam śniadanie zostawiając na "stole" także dla jeszcze śpiącej Melody,po czym wyszłam z jaskini. Minęłam stado jeleni i pobiegłam na swoją ulubioną skarpę. Kiedy leżałam już tam od 5 godzin usłyszałam za sobą głos jakiegoś wilka.
<Kim jesteś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz