-Koch...-Szepnęłam-...Przestańcie!-Krzyknęłam ze łzami w oczach. Wszyscy spojrzeli się na mnie.-Chcecie się tu pozabijać?
-Tenebris...-Szepnął Corpise
-NIE!-Krzyknęłam z zamkniętymi oczami i spuszczoną głową.-Żadna magia ani umiejętność nie powinna służyć zabijaniu,a tym bardziej zazdrość czy zemsta! Jesteście rodziną,czyż nie? Od kiedy między sobą walczy rodzina? Ten sam gatunek? Nie bądźmy tacy jak ludzie. Powinniśmy żyć w zgodzie a nie walczyć...spójrzcie na siebie. Jak nisko jeszcze zamierzacie upaść? N-nie walczcie! Kocham cię Corpise...-Spojrzałam na Corpise. Łzy spłynęły mi po policzkach.-Ale ty wolisz Timore i w pełni to szanuję...j-ja po prostu nie chcę już widzieć walk...nie chcę...każde życie jest warte tyle samo. Żadne mniej czy więcej. Wszyscy jesteśmy równi. Czy to alpha,czy to beta,albo zwykły wilk. Nie ma różnicy. Są wilki,które są darzone szacunkiem ze względu na siłę. To nie jest złe,chcieć być tak potężnym jak inni i uczyć się od innych...j-ja...ja...-Przerwałam,odetchnęłam i kontynuowałam-to wszystko co chciałam powiedzieć-Szepnęłam po czym odeszłam. Wszyscy stali osłupieni tylko Timore wydawała się to wszystko olewać.
<Co dalej wilki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz