poniedziałek, 29 września 2014

Od Natural

- Ahhh jaki piękny dzień - powiedziałam rano troszkę ziewając . Gdy już się troszkę ogarnęłam pobiegłam do mamy spytać się jej czy mogę iść na dwór :
- No nie wiem córeczko to początek wiosny młode wilki ... co prawda starsze od was i od kuzynostwa mają głupie pomysły ... A co cię wzięło na wychodzenie z domu hmm ? - powiedziała pocierając mnie po głowie .
- Nic ... pomyślałam ,że w pierwszy dzień wiosny pójdę sobie popolować albo chodziłby się przejść ... -powiedziałam
- Ok idź się przejść ale nie narozrabiaj i nie oddalaj się daleko dobrze ?- powiedziała trochę smutna mama całując mnie w czoło .
- Dobrze mamo . Obiecuję ,że będę uważać ... - powiedziałam i pobiegłam w stronę wyjścia gdy byłam przy końcu jaskini odwróciłam się i krzyknęłam : - Dziękuję mamo i obiecuję ,że będę uważać ! - powiedziałam i pobiegłam jeszcze przez chwilkę słyszałam jak mama krzyczy :
- Dobrze ale nie wracaj za późno !
- Ok ! -krzyknęłam nawet nie wiedząc czy mnie usłyszała . Kiedy biegłam łapy zaczęły mnie boleć zamieniłam się w konia i pobiegłam ... Było mi zdecydowanie lepiej niż na łapach ... Po paru godzinach znalazłam się nad 'Tęczową Rzeką' . Zawsze lubiłam przychodzić tu patrzeć jak  ryby pływają po chwili sama spróbowałam się w nią zamienić ... udało mi się to po dłuższym czasie ... kiedy już wpadłam do wody popłynęłam razem z ławicą ryb opowiedziały mi ,że niedaleko lasu urodziło się mały książę lasu następca wielkiego jelenia ... Kiedy ich słuchałam pomyślałam jak małe i słodkie może być to maleństwo ale po chwili przypomniałam sobie ,że jestem wilkiem ... wiedziałam ,że kiedy moja wataha dowie się o stadzie będzie na nie polować a ja nie chciałam do tego dopuści . Gdy już się ocknęłam z przemyśleń, ryb już nie było za to kiedy wypłynęłam tak by głowa lekko wystawała mi z wody zobaczyłam magiczne sarny nigdy ich nie widziałam ...
piły sobie wodę z tego strumyka ... pomyślałam ,że to świetny czas by powiedzieć im by znalazły inne schronienie ... więc podpłynęłam do wielkiego krzaku i wyskoczyłam przemieniając się w konia ... ponieważ w postaci wilka nie zaufały by mi i jeszcze by się spłoszyły. Gdy już byłam  po przemianie podeszłam do nich mówiąc :
- Hej ! Jestem Na..- hej ale nie możesz powiedzieć swojego imienia bo potem jak coś by się wydało był by kłopot ( pomyślałam) - Jestem Nakarisu ... - powiedziałam ....
- Piękne imię ... - powiedział jeleń . - Może chciała byś zobaczyć księcia ?- zapytał . Łania podniosła głowę spojrzała się na jelenia i powiedziała :
- Świetny pomysł ! - powiedziała - chodź za mną - powiedziała wskazując głową . Po dłuższymi spacerowaniu wszystkie jelenie zrobiły miejsce mi bym mogła przejść ... Kiedy tylko ujrzałam słodkie maleństwo powiedziałam :
- Jest przesłodki - powiedziałam. Po chwili przypomniało mi się po co dokładnie tu przyszłam więc wstałam i powiedziałam  : - Tu nie jest bezpiecznie ...
Po chwili zrodziło się wielkie zamieszanie  wszyscy zaczęli mówić ... nagle król lasu uciszył stado rykiem . Którego ,żaden wilk nie umiał zrozumieć ... ale domyśliłam się ,że znaczy 'spokój' ... kiedy zapadła cisza król do mnie podszedł mówiąc :
- Co masz na myśli źrebie ?
- Królu ... nie daleko lasu znajdują się 2 watahy wilków ...
- Jak to chcesz nam udowodnić ? - zapytał
- Ja -ja mmm ja jestem jednym z nich ... - zapanował chaos król powtórzył wyczyn ...
- Dziecko ... - powiedział z powagą - jesteś źrebięciem .
- NIE !!! - krzyknęłam - Nie chciałam ale proszę nie bójcie się mnie  ...
- Postaramy się - powiedział król zachowując powagę i tonację w swym głosie .
Po chwili zaczęła się przemiana wszystkim jelenią opadły szczęki inni zaczęli wierzgać król stał tak jak stał ... po przemianie wylądowałam na ziemi spuszczając głowę w dół... po chwili z mych oczu popłynęły pierwsze łzy ...  Jelenie odsuwały się czułam to ... Nagle poczułam ciepło na plecach odwróciłam się a na moje plecy próbował wejść książę lasu  ... wszyscy byli przerażeni ... król podszedł klęknął po jeleniemu i powiedział wykręcając lekko mi głowę w swoim kierunku lekko podnosząc ją ...
- Nie musisz płakać wierzymy  ci i wiemy ,że masz dobre serce ... I dziękujemy ci ,że ostrzegłaś me stado przed twoją rodziną - powiedział zabierając jelonka ze sobą stado odeszło a ja czułam się spełniona ...
- Zaczynam podróż w drugą stronę ... - powiedziałam - kiedy przechodziłam obok rzeki spojrzałam w odbicie widziałam tam siebie po chwili zobaczyłam na swoim ramieniu odcisk kopytka małego jelenia ... - uśmiechałam się i pobiegłam do domu ...
Kiedy po dłużej wędrówce dotarłam wbiegłam cicho do pokoju i położyłam się spać ... nawet nie poczułam kiedy zasnęłam ...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz