-Świetnie brzmi! Bawimy się?
-Jasne!-Bawiliśmy się tak przez długi czas,aż niechcący się potknąłem i wyleciałem z jaskini. Sturlałem się ze stromego zbocza i uderzyłem głową o wielki kamień. Wiedziałem,że jestem daleko od jaskini. Wtedy usłyszałem zniekształcone wołanie Californii. Lekko potrząsała mnie trzymając za ramiona wołając moje imię. Obraz przede mną falował i przybierał dziwne kolory. Ledwo słyszałem jej wołanie,ale z pewnością wołała głośno. Zobaczyłem łzy spływające jej po policzku...
Kiedy się obudziłem,zobaczyłem przerażoną rodzinę. Mamę,tatę,rodzeństwo i wujostwo oraz kuzynostwo,a najbliżej mnie,Call. Poczułem lekki ból w lewym oku. Wystraszona wyszeptała:
-Bell...t-twoje oko...-Znowu płakała. W pośpiechu dotknąłem się w bolące miejsce,ale nie wyczułem nic niepokojącego. Mama pokazała mi kryształ w którym mogłem się przyjrzeć. Lewe oko zmieniło kolor na szare.
-C-co się dzieje?-Zapytałem.
-Kiedy leżałeś przy kamieniu oko było jasno-niebieskie...takie jakbyś stracił wzrok...takie jak ma Pani Catrix...
-Czy źle przez nie widzisz?-Zapytała ciocia.
-N-nie. Sądzę,że wszystko jest oke...K-KIM JESTEŚ?-Nie dokończyłem zdania,kiedy zauważyłem dziwnego wilka wyglądającego jak trup. Stał on za Call.-Call Odsuń się!-Ona w pośpiechu odskoczyła. Wilk ten jednak zdawał się być zdziwiony moją reakcją,jakby było dla niego nowością,że ktoś panikuje na jego widok.
-Co widzisz Bell? Tam nikogo nie ma.-Zapytała przerażona mama.
-J-ja...wszędzie widzę martwe wilki...jest ich coraz więcej...mamo...boję się...
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz