piątek, 12 września 2014

Od Tenebris CD Corpoise

Kiedy dowiedziałam się,że Corpoise opuścił watahę zrobiło mi się bardzo smutno. Był bardzo miły...polubiłam go...wiem,że to głupota...ale postanowiłam go odnaleźć. Wzięłam plecak (jak mają konie) i spakowałam do niego potrzebne rzeczy. M.in. wzięłam mapę,kompas,wodę,jedzenie i potrzebne rzeczy i pobiegłam przed siebie. Ech. Gdybym miała skrzydła byłoby łatwiej...
     W nocy w jaskini którą znalazłam żeby schronić się przed nagłym deszczem czytałam mapę przy świecy. Kawałkiem węgla zaznaczałam drogę którą szłam i gdzie byłam oraz wybierałam miejsce które muszę sprawdzić jutro. Spakowałam się,zjadłam i poszłam spać.
     Nazajutrz,wstałam,wzięłam rzeczy i poszłam nad rzekę się napić. Słońce dopiero wspinało się na błękitne niebo i było jeszcze prawie ciemno. Corpoise na pewno jeszcze śpi,dlatego skorzystałam z wolnego czasu i popływałam w orzeźwiającej wodzie rzeki. Kiedy wyszłam,otrzepałam się i ruszyłam w drogę. Wieczorem rozłożyłam obóz. Wykreśliłam sprawdzone miejsca i rzuciłam mapą zdenerwowana i załamana. Wstałam,chwyciłam mój miecz,którym zamierzałam się nauczyć posługiwać i zaczęłam walić nim w drzewo.
Po chwili zauważyłam,że moje ciosy nie są aż tak słabe jak myślałam. Nigdy przecież nie walczyłam mieczem. Wtedy zorientowałam się,że jest już ciemno. Położyłam się więc obok mojej torby i zasnęłam...
      Następnego dnia z samego rana pobiegłam przed siebie. Miałam dość. Tęskniłam za Corpoise jak za nikim innym. Jak on mógł odejść? Mimo iż znaliśmy się dopiero dwa dni...polubiłam go...i to bardzo...ze łzami w oczach nie patrzyłam gdzie biegnę. Chciałam po prostu jak najszybciej oddalić się od watahy,której trzymałam się całkiem nie daleko tzn. w odległości ok. 5 000km. W pewnym momencie wpadłam na jakiegoś wielkiego czarnego wilka. Odezwał się znajomy głos:
-Co ty tu robisz? Miałaś nie wychodzić z terenów watahy...
-A ty? Co robisz tutaj? Z tymi rzeczami i rodziną? Hmmm? Należysz do watahy-Nigdy nie mówiłam tak głośno i pewnie-...d-do...m-mojego....s-serca...-...nigdy nie mówiłam tak cicho...
<Co dalej Corpoise?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz