Kiedy leżałam sobie na skarpie patrząc w ten wielki,okrągły i piękny księżyc,przyszła Sithus. Położyła się obok mnie.
-Cześć.-Powiedziała.
-Dobry wieczór.
-Jak w nowej watasze?
-Jestem pierwszy raz w watasze,ale jest dobrze. Radzę sobie.
-Cieszę się...właściwie,to jaka jest twoja przeszłość? Jeśli nie chcesz,to nie mów.
-Przeszłość mówisz?-Spojrzałam w górę. Wiatr uniósł moje włosy.
-Ja...nie mam przeszłości...-Szepnęłam nie spuszczając głowy.
<Co dalej Sithus>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz