sobota, 30 sierpnia 2014

Od Timore CD Corpoise

-Nie znam cię.-Powiedziałam i poszłam w swoją stronę.
-Czekaj! Ty jesteś ta...-Skoczyła przede mnie.
-Nie,pomyliłaś mnie z kimś...-Powiedziałam wymijając ją.
-Już wiem! To ty jesteś mrocznym łowcą!-Wykrzyknęła. Zobaczyłam Corpoise,który nie zdążył daleko odejść.
-Ty jesteś mrocznym łowcą? Tym zabójcą? Przecież on żył setki lat temu...nie wyglądał jak ty...był czarny...
-Widzisz? Nie masz dowodów.-Zwróciłam się do Seleny.
-A ty nie jesteś nieśmiertelna?-Nie dawała za wygraną Sel.
-No właśnie,nie jesteś nieśmiertelna?-Zaśmiała się Tantibus.
-Daj już spokój.-Powiedziałam do niej.
-Nie,nie dam!-Powiedziała malutka.
-Nie do ciebie mówiłam...
-A do kogo? Chyba nie do Corpoise...
-Zostaw mnie.-Powiedziałam do całej trójki i pobiegłam. Zaczynało się ściemniać. Leżałam na skarpie oglądając zachodzące słońce. Obok mnie usiadła Tantibus.
-No,to się wydało,mroczny łowco! Ahahahahahah!
-Zamknij się...teraz jestem inna...
-Nic się nie zmieniłaś. Wciąż zabijasz,kochana. Ahahahahahhah.
-To były inne czasy...
-"Krew,więcej krwi! Chcę zabić więcej,więcej!" Pamiętasz tamte myśli? Podczas wony? Kochałaś zabijać ahahahahhah.
-To już przeszłość...
-Z kim rozmawiasz?-Z za krzaków wyszła Melody.
-Nie twoja sprawa...
-Cz-czy ty masz rozdwojenie jaźni?
-Skąd ci to niby przyszło do głowy?
-Hahahahahhaha! Właśnie rozmawiałaś ze sobą siedzącą obok ciebie! Ahahahahhahahahahhaahhahahah!-Tantibus zaczęła turlać się po ziemi ze śmiechu.
-Od jakiegoś czasu słyszałam twoje rozmowy ale nigdy nie widziałam osoby z którą rozmawiasz...
-MYLISZ SIĘ!-Tantibus znów chce przejąć moje ciało i wykrzyknęła to do Melody,która odskoczyła w pośpiechu.-WSZYSCY SIĘ MYLICIE! NIE ZNACIE MNIE! NIE MACIE PRAWA UDAWAĆ,ŻE WSZYSTKO JEST LUB BĘDZIE OK! WSZYSTKICH WAS NIENAWIDZĘ!-Krzyknęła i skoczyła na smoczycę,która w pośpiechu odleciała. Nie mogłam poruszać swoim ciałem a nikt nie wie,że to nie ja teraz mówię,czy ruszam się. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Gdy się ocknęłam,zobaczyłam krew na moich łapach,poczułam smak krwi w pysku i zakrwawione,zmasakrowane ciało Black. Łapy zaczęły mi się trząść. Obok stał przerażony Corpoise.
-Coś ty zrobiła?-Zaczął się cofać.-D-dla czego?-Nie mogłam się ruszyć. Źrenice mi się zwężyły,kiedy patrzyłam na to co zrobiła Tantibus...moimi łapami.
-Corpoise ja...przepraszam...to nie byłam ja...to...-Nie zdążyłam dokończyć,a on uciekł.-Jesteś zadowolona?-Warknęłam do sprawczyni już po ochłonięciu,kiedy siedziałam na skarpie patrząc w księżyc.
-I to bardzo! Wiesz jak bardzo błagała o pomoc?! Wykrzykiwała jego imię! Ahahahahahhahahahaha. Kiedy umierała w cierpieniu,jeszcze żyła,kiedy kończyłam z nią! Ahahahahahhahaha!
-ZAMKNIJ SIĘ!-Krzyknęłam zamykając oczy i zakrywając uszy łapami.
-A najlepsze były jej łzy i krzyki bólu!-Tantibus ciągnęła dalej. Z oczu poleciały mi łzy. To był pierwszy raz,kiedy to wymknęło się tak bardzo spod kontroli. Tantibus przybierała na sile i zabijała moimi łapami,zębami i mieczem.
Wtedy obudziłam się w swoim łóżku. To był tylko sen. Odetchnęłam z ulgą. Wtedy zobaczyłam krew na łapach i w pysku. Przerażona spadłam z łóżka. Skuliłam się w kłębek próbując sobie wmówić,że to był tylko sen,a krew nie należy do nikogo kogo znam. Może nawet jest ona od Tantibus.
<Co dalej Corpoise?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz