-Niedorzeczność.-Mruknęłam pod nosem i wróciłam do jaskini. W drodze powrotnej wpadłam na Dark,która wyglądała na wściekłą.
-Jeśli odbijesz mi Corpoise,słono za to zapłacisz!-Syknęła.
-Nie zamierzam ci go odbić. Bierz se go. I nie zwracaj się do mnie tym tonem!-Powiedziałam i odeszłam. Przed snem myślałam sobie jeszcze: "Niedorzeczność. Miłość. Po co komu miłość? Umie tylko zranić...nie istnieje coś takiego jak prawdziwa miłość...znamy się od tygodnia,a on już myśli,że mnie kocha...l-lubię go...n-na prawdę go lubię,ale to nie jest miłość...o czym ja myślę! PRZESTAŃ! Nie masz przyjaciół! Wszyscy cię opuścili i teraz też tak będzie! Nie ma miłości! Nie lubisz ani jego,ani nawet Melody tak samo jak Ary! Ale...Nie ma żadnych Ale!" Zacisnęłam powieki,z których popłynęły łzy.
-Heh.-Uśmiechnęłam się.-Zrobiłaś się strasznie strasznie miękka. Aż szkoda patrzeć.-Spojrzałam na postać,która wypowiedziała te słowa. To był wilk z lustra.
-Uwolnisz w końcu moją moc,czy dalej będziesz sobie wmawiać,że nie masz ze mną nic wspólnego i będziesz modyfikować swoją pamięć?-Zapytała ze zniecierpliwieniem,ale bawiła ją nasza rozmowa.-Wiesz,że się ode mnie nie uwolnisz. To skaza na cale życie.
-Wiesz,że właśnie nazwałaś siebie skazą?
-Podoba mi się to określenie.-Zaśmiała się i oblizała wargi.
-Nie łaź za mną wszędzie...
-Ahahahahahahhahahahahahahahahhahaha haha ahhahahahahhahahahahhaha hah!-Nie mogła złapać tchu i prawie zaczęła kaszleć.-Ehum...hah...wiesz,że jestem tobą,twoim cieniem. Tak samo jakbyś poprosiła o to samo swoje ciało ahahahahah.
-Heh.-Uśmiechnęłam się.
-Robisz się coraz bardziej podobna do mnie.
-Niby dlaczego?-Przestałam się uśmiechać.
-Śmiejesz się z cierpienia innych...albo z tej rozmowy...kiedyś stawiałaś większy opór i nawet mnie ignorowałaś. Powiem,że czułam się urażona...byłaś bardziej oziębła...
-Nie zmieniam się przez ciebie...każdy się zmienia raz na jakiś czas...a ja w końcu mam już 2 tysiące lat. Cóż...wciąż jestem młoda,ale życie w samotności tak na mnie wpływa...
-Gadasz jak staruszka z zepsutym wzrokiem. Ahahahahahahhah.
-Widzę,że masz dobry dzień dzisiaj...
-No ba! Przed chwilą odrzuciłaś miłość faceta,który kocha cię szczerze! Ahahahahhahaha.
-No i? Pocierpi,nauczy się...
-A ty czujesz do niego to samo.-Powiedziała mi do ucha. Kłapnęłam na nią zębami.
-Wcale nie!
-Ahahahahahhahah zachowujesz się jak pięciolatka...w sumie 2 tysiące to nie tak dużo...wciąż jesteś szczeniaczkiem...ahahahahhahahahaahah
-Wracaj do siebie...-Powiedziałam kładąc się spać.
-To ty tu jesteś dziwna! Ahahahahahahahahah.-Powiedziała po czym zniknęła.
<Co u Ciebie Corpoise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz