Corpoise zaczął spadać tracąc kontrolę nad lotem poprzez wilczycę na którą wpadł.
-Uważaaaaj!-Krzyknęłam łapiąc go za łapę. Spowolniłam jego upadek. Kiedy byliśmy już na ziemi sprawczyni zamieszania też zleciała.
-Przepraszam!-Powiedziała. Nie znałam jej.
-N-nie szkodzi.-Powiedział Corpoise. Wyglądał,jakby mu się podobała.
<Co dalej Corpoise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz