sobota, 23 sierpnia 2014

Od Timore CD Ary

-Przeszkadza ci to?-Zapytałam przystając.
-Trochę...-Ara powiedziała cichutko.
-U-umiem być zabawna...
-Udowodnij.-Mała się uśmiechnęła. Szybko odwróciłam głowę w jej stronę. Przez sekundę była wystraszona,a później zobaczyła mój uśmiech. Dalej widziałam strach w  jej oczach.
-W-wiesz...wyglądasz dość przerażająco jak się uśmiechasz...
-Już wiesz dlaczego się nie uśmiecham.-Rzuciłam się na nią. Poleciałyśmy z górki nad jeziorko śmiejąc się przy tym. Wylądowałyśmy tuż przy brzegu.-Uff. Było blisko.-Mała się zaśmiała. Ja dalej chichocząc wepchnęłam ją do wody.-EJ!-Krzyknęła,ale po chwili znowu się śmiała. Kiedy skończyłyśmy się bawić,położyłyśmy się na skarpie na plecach oglądając gwiazdy. Po jakimś czasie Ara zagadała:
-Nie smutno ci być tak sama? Odrzucać wszystko i wszystkich?
-N-nie zrozumiesz tego...-Szepnęłam.
-Myślisz,że jak jestem szczeniakiem to możesz mi się tak wymigiwać? Wszystko zrozumiem,jeśli mi powiesz.
-Ech...a co mam ci niby powiedzieć?
-Wszystko. Od początku. Twoja historia.
-Muszę?-Zacisnęłam zęby.
-Musisz.-Od tak dawna chciałam się na kogoś otworzyć,ale stałam się taka nieufna,że nie wiedziałam,czy jej to powiedzieć,czy nie. Nie rozumiałam już czegoś takiego jak uczucia...po chwili namysłu odpowiedziałam:
-No dobrze...urodziłam się w plemieniu wilków daleko stąd. Było tam dużo szamanów i wyroczni,którzy przewodzili nami i rządzili dobrze i sprawiedliwie. Miałam dwóch braci i siostrę. Reszta rodzeństwa zginęła z ręki ludzi. Kiedy pewnego dnia,bawiłam się z siostrą,spadłyśmy ze skarpy. Lia źle upadła...i...skręciła kark...kiedy wróciłam do plemienia,zastałam tylko ogień,ciała moich bliskich i...krew...była to późna jesień,więc zaczął padać śnieg...przykrywał ciała już zimnych ciał stworzeń,które jeszcze przed godziną żyły...zrozpaczona pobiegłam przed siebie. Jak najdalej od tamtego strasznego miejsca...kiedy tak szłam,śniegu napadało tyle,że sięgał mi do brzucha. Cóż,dla mnie wtedy było to dużo. Ale wszędzie widziałam krew...śnieg splamiony krwią...i wtedy,zobaczyłam przed sobą czarnego wilka z ogromnym uśmiechem i krwią na pysku. Był to mój przyjaciel z plemienia...okazało się,że zdradził nas i wybił plemię. Uciekłam mu. Wychowałam się sama,daleko stąd podróżując i walcząc.Zakochałam się wiele razy i wiele razy na tym ucierpiałam. Zostałam wiele razy oszukana przez najbliższych przyjaciół.
-A gdzie oni teraz są?-Zapytała.
-Gryzą piach.-Zaśmiałam się.-Sama im pomogłam tam dotrzeć. A teraz nie przerywaj mi.
-Tak jest szefowo!
-Obiecałam sobie,że już nigdy więcej nikomu nie zaufam i się nie zakocham. Na początku było ciężko,ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam i wyrzuciłam swoje serce. Nie wiem po co ja ci to wszystko mówię...
-Bo mi zaufałaś...-Oznajmiła Ara.
-Najwyraźniej...nienawidzę siebie przez to,że nawet sobie zaufać nie mogę.-Uśmiechnęłam się.
<Co dalej Ara?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz