-Cieszę się,że wróciłeś-Odpowiedziałam jak zawsze bez entuzjazmu. Jednak naprawdę się cieszyłam.
-A-ale co tu się stało? Co tu się dzieje?
-Nic. Doszło kilka wilcząt...bawią się,hałasują...tak jest zawsze. Zwłaszcza,że miały długą przerwę...
-A-a...ty masz już szczeniaki?
-Zwariowałeś? Wyobrażasz sobie mnie i miłość? Bo ja nie.-Zaśmiałam się. On też się uśmiechnął.-Biegniemy?
-A-ale gdzie?
-Po prostu chodź!-Powiedziałam i zaczęłam biec przed siebie. Dobiegliśmy do wodospadu. Był przepiękny. Wskoczyłam do rzeki prowadzącej do niego. Corpoise był przestraszony o to,co się ze mną stanie,ale kiedy spadałam,rozłożyłam skrzydła i tylko się zaśmiałam z jego wystraszonej miny.
-Coś taki jakbyś ducha zobaczył?-Uśmiechnęłam się.
<Co dalej Corpoise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz