wtorek, 22 lipca 2014

Od Timore

Strach...boję się...wszędzie...czerwień....co to czerwień? To coś,co nie jest białe...jak śnieg....śnieg....co to śnieg? To mnie otacza....i jest splamione czerwienią...co to czerwień? Znów...to samo słowo...to samo pytanie...czerwień...strach...
-Zgubiłaś się,szczeniątko?-Czarny wilk schyla się do mnie...wyciąga łapę...czerwień...strach...ale wokół nie ma nikogo,prócz nas...wilka,który skacze w moją stronę...w jego pysku też jest czerwień...cofając się,wpadam do małej jaskinki...czerń...ciemność...po jakimś czasie czarny wilk znika...powarkiwania i przekleństwa cichną...wychodzę...cisza...biel...czerwień...
Otworzyłam oczy i zeskoczyłam z drzewa na którym spałam. Rozejrzałam się po porannym krajobrazie lasku i ruszyłam przed siebie. Drogę zagrodził mi jakiś...czarny wilk...
-Zgubiłaś się malutka?-Zapytał drwiąco. Przed oczami ukazał mi się widok tamtego momentu...śnieg,krew,czarny wilk. Wizja trwała ułamek sekundy.
-Lepiej zejdź mi z drogi,jeśli chcesz żyć.-Powiedziałam.
-Oh,mała dziewczynka rzuca groźby?-Doszedł drugi-szary wilk i trzeci-brązowy wilk. Cała trójka wyglądała na silnych.
-Ostatnie ostrzeżenie-warknęłam. Oni się tylko zaśmiali.
-No,dawaj.-Skoczyłam do pierwszego i rozszarpałam mu gardło nim pozostała dwójka zdążyła zareagować. Następnie skoczyłam do drugiego i oderwałam mu szczękę. Kiedy wylądowałam,trzeci stał przerażony  i patrzył się na swoich koleżków. Nie zdążył uciec,a przestawiłam mu kręgosłup...znowu...czerwień...krew...wtedy usłyszałam inny głos. Głos wilczycy.
-No no no,nieźle...-Wyciągnęłam miecz i zatrzymałam go przy jej gardle.-Spokojnie,spokojnie.-Zaśmiała się. Nie wyglądała na przestraszoną tym,co przed chwilą zrobiłam. Odłożyłam miecz.
-Kim jesteś?-Zapytałam podejrzliwie.
-Sithus,mi również miło cię poznać...-Powiedziała.-A ty?
-A czy to ważne?-Zaczęłam odchodzić. Wtedy krzyknęła:
-Może dołączysz do watahy?
-Nie jestem zainteresowana.-Odkrzyknęłam nie odwracając się.
<Co dalej Sithus?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz